blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Podwójne życie Weroniki, Krzysztof Kieślowski

1

Podwójne życie Weroniki (1991)
La Double vie de Véronique
gatunek: Dramat
produkcja: Francja, Norwegia, Polska
ocena: 8/10

Przez całe życie czułam, że jestem w dwóch miejscach jednocześnie. Tutaj i gdzieś indziej.

TUTAJ I GDZIEŚ INDZIEJ

Nie istnieją na świecie osoby podobne do siebie jak dwie krople wody. Gdyby ktoś jednak powiedział, że gdzieś tam jest ktoś podobny do nas, nie tylko z wyglądu, ale i zachowania, gustu, zainteresowań… Nie uwierzyłbyś.
Baaa, byłbyś święcie przekonany, że gość zwariował. Chyba, że wspomniałby o twoim bracie bliźniaku. Oczywiście wielokrotnie słyszy się o bliźniakach, którzy w łonie matki są identyczni, ale kiedy już przychodzą na świat i stawiają samodzielne kroki, kształtują siebie w zupełnie różny sposób. I tak też zostaje obalona jakakolwiek wizja więzi między dwojgiem ludzi. A jednak ten obraz, wręcz niemożliwy w rzeczywistości, narzuca widzowi Krzysztof Kieślowski. Jest to zetknięcie się racjonalizmu z irracjonalizmem. Scenariusz napisany przez wieloletni duet Krzysztofa Piesiewicza i Krzysztofa Kieślowskiego miażdży granicę między tym, co możliwe a niemożliwe. Ponadto bije z niego metafizyczność, która już po zakończeniu filmu nadal zatrzymuje widza. W książce Stanisława Zawiślińskiego Bez końca znajduje się fragment dziennika reżysera z przełomu roku 1990 a 1991. Opowiada w nim m.in. jak trudno było znaleźć właściwą aktorkę do filmu  Podwójne życie Weroniki. Wybór w ostateczności pada na Iréne Jacob, która niebywale dobrze odnajduje się w tej roli. Dziewczyna nie mówi perfekcyjnie po francusku. Języka polskiego uczy się na potrzeby produkcji. I jak sami zdążycie się przekonać, w obie role i francuzki, i polki wciela się bez większego problemu.
Podwójne życie Weroniki to historia o dwóch identycznych dziewczynach. Jedna żyje we Francji, druga zaś w Polsce. Véronique i Weronika. Żadna z nich nie zdaje sobie sprawy, że kilkadziesiąt kilometrów dzieli je od siebie. Żadna z nich nie wie, że ktoś taki w ogóle może istnieć. Obie są utalentowane muzycznie. A muzyka stanowi tutaj swoisty element całości. Przyprawiająca o dreszcze, wgniata widza w fotel. Nie są to utwory, które słucha się na co dzień. Aranżacja muzyczna stworzona przez Zbigniewa Preisnera podkreślają, wspomnianą wcześniej, metafizyczność. Jest w niej coś magicznego. Pieśń Van den Buenmayera Concerto en mi mineur (SBI 152) Version de 1798, która przewija się przez film, stanowiąc ważny detal. Rzadko zdarzają się w filmie utwory, które stawia się na równi z grą aktorów, obrazem, scenariuszem. U Krzysztofa Kieślowskiego warstwy obrazu, muzyki i zdjęć stają na równi. Tworzą przy tym nić, która skutecznie zszywa obie bohaterki. Wsłuchując się w utwór Concerto en mi mineur można zauważyć, że przeplatają się ze sobą dwa głosy. Czyżby drugi głos należał do dziewczyny z Francji? A może harmonia tych głosów ma nam uświadomić istniejący, gdzieś w oddali, alter ego głównej bohaterki?
Weronika mieszka w małym miasteczku. W wolnych chwilach śpiewa w chórze. Nękana przez dziwne przeczucie, sądzi, że może istnieje na świecie ktoś podobny do niej. Dziewczyna nie mogąc sobie poradzić z tym wrażeniem, opuszcza swojego przyjaciela Antka i wyjeżdża do Krakowa. Po wzięciu udziału w przesłuchaniach i próbach, występuje na deskach filharmonii. Nagle jednak jej śpiew urywa się. Pada na scenę i umiera. W tym czasie Veronique odczuwa dziwne uczucie. Jakby ktoś bardzo jej bliski odszedł…
Film skłania do przemyśleń. Trochę trudno jest nam sobie wyobrazić, że mógłby istnieć na świecie ktoś, podobny do nas pod względem fizycznym i psychicznym. Z pewnością bylibyśmy w głębokim szoku, gdyby ktoś taki zjawił się na naszej drodze. To przecież zmieniłoby nasze życie. Dowiedzielibyśmy się, że można nas zastąpić. Czy ktoś chciałby poznać swojego sobowtóra? Jak wówczas potoczyłyby się koleje losu? Podwójne życie Weroniki to film o uczuciach, powiązanych dziwną, wręcz niewytłumaczalną nicią. To też w dużej mierze film o kobietach, ale niekoniecznie tylko dla kobiet. W końcu to płeć żeńska unosi się w dużej mierze ponad racjonalizm. Jest to także film o muzyce i miłości. Muzyce stanowiącej niebagatelny element, który jest spoiwem bohaterek. A także miłość, która rodzi się przypadkiem…
Nie jest to film, który odrywa od życia. Wręcz przeciwnie. Opowiada o życiu, więc nie może od niego odrywać. Krzysztof Kieślowski stawia na niedomówienia. Nie jest to film, który jasno przedstawia portrety bohaterek. Jednak jest to film, który zatrzymuje. Polecam go każdemu, kto lubi czasem pofilozofować i nie gubi się w metaforach, bo tych jest tu wiele.

_______________________blogerka

Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17 lipca 2013 by in Filmy.