blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Biały Kieł, Jack London

10Biały Kieł (1906)
kategoria:  powieść przygodowa
liczba stron: 224
cena: różne
wydawnictwo: Siedmioróg
ocena: 6,5/10

A czy Ty wyczuwasz w sobie zwierzęce instynkty?

PRZETRWAĆ

„Głusza bowiem nie znosi ruchu. Życie jest dla niej wyzwaniem, gdyż życie to ruch, z którym ona toczy nieustanną walkę. Zamraża wody, by zahamować ich bieg ku morzu, wysysa soki z drzew, by ściąć je w lód aż do samego rdzenia, najokrutniej jednak łamie i niszczy człowieka – istotę, która z wszystkiego, co żyje, najbardziej jest czynna, nigdy bowiem nie chce się pogodzić z nieubłaganą prawdą, że każdy ruch prowadzi ostatecznie do bezruchu[1].”
Z taką głuszą zmierzyli się bohaterowie powieści Biały Kieł Jack’a Londona. Zdani przede wszystkim na siebie, musieli opierać się nie tylko naturze, która wieje grozą, ale i zwierzętom, stanowiącym dla nich niebezpieczeństwo. Głupim jest ten, kto sądzi, że zwierzęta nie myślą. Wilki, bo w gruncie rzeczy to o nich pisze Jack London, mają swoje cele. Dążąc do nich, stają się mordercami. Żeby żyć, muszą zabić. Żeby zabić, nie mogą się wahać. Żyjąc stadnie, łatwiej jest im zdobywać pożywienie. A kiedy na ich drodze staną ludzie, którym kończy się amunicja, nie mają gdzie się ukryć, zaczyna brakować im jedzenia, stają się łatwym kąskiem. I tak też było tym razem. Walka z czasem. Walka z własnymi słabościami. A nade wszystko walka ze zwierzyną, głodną zwierzyną, która coraz mniej lęka się człowieka, spędza sen z powiek bohaterom. Wilki najpierw atakują psy. Pies skuszony przez wilczyce, zostaje wyprowadzony w pole. A tam czeka już na niego stado głodnych współbratymców, czyhających by go rozszarpać. Trzeba zabijać, by przetrwać. Tu nie ma miejsca na skrupuły.
Człowiek, który chce poznać swoje siły… Sprawdzić siebie, wyjeżdża w góry. Tam stacza walkę ze swoimi słabościami. Ma możliwość nie tylko wykorzystania, ale i odkrycia swoich umiejętności. Obcuje z przyrodą, która nierzadko jest mu obca. Ale właśnie dzięki niej może odpocząć. To taka odskocznia od wyścigu szczurów, gdzie człowiek walczy o pozycję, o prestiż, o utrzymanie firmy na stałym poziomie, nie zepchnięcie się ze szczytu. W górach tez trzeba przetrwać, ale jest to inne, przyjemniejsze przetrwanie, bowiem tu w grę nie wchodzą pieniądze, sława, rodzina a pasja, zmierzenie się ze swoimi lękami.
„Życie to straszliwa zachłanność, a świat to zamknięty krąg istot zachłannych, ścigających i ściganych, tropiących i tropionych, pożerających i pożeranych – wszystko to zaś dzieje się na ślepo, w zamęcie, w gwałcie i krwawym żarłocznym bezładzie, rządzone trafem, bezlitosnym, bezmyślnym i niepojętym[2].”
Ani nasze życie, ani życie zwierząt za bardzo się nie różni. I tu, i tam życie rządzi się pewnymi zasadami. Różne sytuacje zmuszają nas, by zrobić wszystko, co w naszej mocy, by przetrwać. A dziś przetrwać, to przede wszystkim nie dać się zabić, nie dać się wygryźć, nie dać sobie odebrać, to co jest najcenniejsze. Skojarzymy to z wojną, z biedą, głodem, biznesem, karierą… a może po prostu z życiem. W dobie obecnej technologii nikt nie wyśle nas z zaprzęgiem psów, by przewieść czyjeś ciało. Od tego są samochody, samoloty a nawet helikoptery. Kiedy zaś coś zagrażałoby naszemu życiu, mamy telefony komórkowe i odpowiednie numery, pod którymi zawsze zgłosi się ktoś, kto może wybawić nas z opresji. W tym wypadku najgorzej mają zwierzęta. „Wilczek nie rozumował jak człowiek, a jego horyzonty nie były tak szerokie. Miał zawsze jeden cel; za każdym razem rządziła nim jedna myśl i jedno pragnienie. Oprócz prawa łowieckiego musiał poznać i podporządkować się wielu innym, mniej ważnym prawom[3].” Te mniejsze prawa ustala człowiek. Człowiek staje się bogiem dla zwierząt. A jak mówi Jack London: „Posiadanie boga równa jest służbie[4].” Czyli przetrwanie to nie tylko walka, ale i przestrzeganie praw, które z góry zostają nam narzucone.
Przetrwać znaczy żyć. Świat ciągle rzuca nam kłody pod nogi, ważne by umiejętnie patrzeć i dostrzegać nadchodzące niebezpieczeństwa. Życie nie jest łatwe. Ale każdy musi przejść w nim przez różne szlaki, by u schyłku życia móc powiedzieć: Przetrwałem.

1- Jack London, Biały Kieł, przełożyła Anna Przedpełska-Trzeciakowska, Wydawnictwo Książnica, Katowice 1989, str.90
2- Ibid., str.146
3- Ibid., str.146
4- Ibid., str.180

_______________________blogerka

Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

5 comments on “Biały Kieł, Jack London

  1. Bacha85
    25 lipca 2013

    Miło wspominam tę powieść z dzieciństwa. :)

    • Recenzencki
      25 lipca 2013

      Jedno co mnie zastanawia… to dlaczego ja z dzieciństwa nie pamiętam tej książki? Może u mnie nie była to lektura… Chociaż program chyba w takim krótkim ostępie czasowym nie powinien aż nadto się zmienić, chyba.

      Pozdrawiam!

  2. Paulina Czaranacka
    24 lipca 2013

    Pamiętam tę książkę z dzieciństwa. Stary, w obwolucie z szarego papieru egzemplarz z biblioteki szkolnej ;) Czytałam wieczorami i porankami… Bardzo pouczająca historia, zwłaszcza jak się nie ma żadnego zwierzaka, a tym bardziej psa (raczej mało kto hoduje wilki ;D )

    • Recenzencki
      24 lipca 2013

      A szkoda… taki wilczek w domu… To by była dopiero adrenalina. :D

      • Paulina Czaranacka
        24 lipca 2013

        Adrenalina na pewno, ale po tej książce nie miałabym sumienia trzymać w mieście, a tym bardziej w bloku wilczka który chadza swoimi ścieżkami ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21 lipca 2013 by in Książki.