blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Zamknięte drzwi, István Szabó

11

Zamknięte drzwi (2012)
The door
gatunek: Dramat
produkcja: Niemcy, Węgry
ocena: 7,5/10

Bliskość, religia, eutanazja, strach, śmierć… drzwi.

NAWET BÓG ZABIJA

Do filmu podeszłam sceptycznie. Wstyd się przyznać, ale kiedy szukam czegoś, co mogłabym wieczorem obejrzeć na laptopie, często kieruje się pierwszym wrażeniem. W tym wypadku „Zamknięte drzwi” (chociaż oryginalny tytuł brzmi „The door”) w ogóle mnie nie skusiły.
Dziś wiem, że to był błąd. Jest to jeden z tych dramatów, o których nie wiem, co powiedzieć, by nie zabrzmiało głupio lub tandetnie.  Film porusza dość ważną kwestię w dzisiejszym świecie, jaką jest eutanazja. Bowiem o śmierci wciąż wiemy mało. Czasami wolelibyśmy nie wiedzieć nic i umrzeć. Czasami jednak przychodzi nam nie tyle umierać, co patrzeć… na śmierć.
Zanim zaczęłam pisać recenzję, czytałam kilka komentarzy na temat tej ekranizacji. W jednym z nich ktoś napisał, że film nie ma nic wspólnego z nauką kościoła. I muszę przyznać, że mocno zdziwił mnie tak negatywny odbiór. Emerenc – główna bohaterka, którą doskonale odegrała Helen Mirren – jest osobą, która ma własne spojrzenie na świat. I nie możemy zasłaniać się ani Bogiem, ani kościołem, ani też religią jako taką, bo jedna z bohaterek robi i mówi rzeczy sprzeczne z nauką, jaką wynieśliśmy ze szkoły lub z domu. Jest to kontrowersyjna postać. Ale to właśnie dzięki niej ten dramat jest tak przygważdżający. Powiedziałabym, że Emerenc to kobieta z przeszłością. Ma prawo być skryta. Ma prawo nie wpuszczać nikogo do swojego mieszkania. A ponad wszystko ma prawo argumentować pomoc przy samobójstwie słowami: „Bóg zabija”. Film pokazuje nam również czym jest religia. Dla Magdy – pisarki u której Emerenc sprząta – religia to post, to pójście do kościoła, to modlitwa. Dla Emerenc Bóg nie mieszka w „ceglanych zamkach”.
„Zamknięte drzwi” to historia pełna tajemnic. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że to bogaty w poetykę film. Ale nie zgodzę się z głosami, które mówią, że to banalna opowiastka. Film jest pełen ironii. Boli, bo ukazuje pewien rodzaj hipokryzji, jaka zawarta jest w nauce kościoła. Ale nie ma na celu odciągnięcie od religii. Bowiem religia to tło. Na niej zbudowano różnice między Magdą a Emerenc. Dzięki temu ten główny motyw – śmierci – jest dla widza tylko banalny, a może po prostu zapomniany. Nie nazwę filmu arcydziełem. Ale nie powiem też, że żałuję, bo go obejrzałam.

_______________________blogerka

Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31 lipca 2013 by in Filmy.