blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Wieża i inne opowiadania, Gustaw Herling-Grudziński

w1

Wieża i inne opowiadania (1988)
kategoria: quasi-dokument
liczba stron:  263
cena: różna
wydawnictwo: W drodze
ocena: 9/10

„Nie pióro artysty nawet, lecz wyraz opuszczenia i niemej skargi – kamienna korona wieży wznosiła się ku czarnym kłębom chmura na niebie jak źle zaciśnięta pięść[1].”

SAMOTNI

Samotność należy do sfery zjawisk psychiczno-emocjonalnych, które nie powinno się poddawać schematycznym definicjom. Każdy przeżywa ją inaczej. Indywidualne. Może spotkać każdego. Począwszy od dziecka, które nie zna miłości rodziców, skończywszy na staruszku, który przeżył już wszystko, nawet własne życie. Życie w samotności jest jednym z nieszczęść, jakie mogą spotkać człowieka. Człowiek samotny nie zawsze jest odizolowany od ludzi, czasem po prostu jest dla nich obcy. Społeczność może go nie rozumieć, nie potrzebować jego istnienia lub, brutalnie mówiąc, nie akceptować. Można też świadomie, samemu, odrzucać związki z innymi ludźmi. Moim zdaniem, jest to jednak wybór rozpaczliwy, prowadzący do jeszcze większego spustoszenia. Mimo to niektórym udaje się w samotności odnaleźć szczęście. Zresztą, jak to śpiewa Ryszard Riedel, „w życiu piękne są tylko chwile”[2], a to czy z nich będziemy korzystać, zależy tylko i wyłącznie od nas.
Słynny obraz Caspara Davida Friedricha przedstawia postać samotnego wędrowca na skalistym szczycie nad przepaścią. Na drugim planie rozciąga się „morze mgieł”, które starają się zasłonić ziemski świat. Malarz wkracza ponad sferę ziemską, chcąc skonfrontować ten skrawek świata z boskością. Cała ta atmosfera, którą wytwarza obraz, nasuwa mi jedno pytanie… Kim jest wędrowiec? Może indywidualistą o wybitnej, niepospolitej osobowości, wyróżniającej się niezależnymi poglądami i oryginalnością. Wymienione cechy mogą być powodem jego samotnej wędrówki, które zrodziły w nim bunt wobec świata. Jak pamiętacie, indywidualizm jest w pewnym sensie dopełnieniem romantycznej samotności, która wynika z nieszczęśliwej, niespełnionej miłości.  A może wędrowiec to poeta, szukający inspiracji pośród nagich skał i przestrzeni wyłaniającej się z mgły. Dlatego też jest sam. Bo wielekroć próbując się na czymś skupić, szukamy miejsca w ciszy i spokoju, odcinając się od wszystkich ludzi? A może malarz miał kaprys uchwycić człowieka zmęczonego codziennością, który odrywa się od niej, patrząc obiektywnie na ziemię, ludzi, a przede wszystkim siebie. A może… Chce ustalić własne miejsce na ziemi! W tym wypadku zdobyty szczyt symbolizuje osiągnięcie wyznaczonego celu, jaki ludzie stawiają sobie w życiu. I może to też jest chwila na refleksję. Czy warto było się starać to osiągnąć. Może osiągając ów cel, traci się po drodze bliskich? Może… Im wyżej człowiek wspina się po szczeblach kariery, tym bardziej oddala się od domu. A może po prostu wędrowiec chce podporządkować sobie cały świat. Zafascynowany tym, co nie da się ujarzmić, ogląda z góry całą przyrodę, w której drzemie zdecydowanie potężna i groźna siła. I stojąc tak samotnie na szczycie pełniej odczuwa wszechświat i swoje w nim uczestnictwo…
Ten ostatni obraz realizuje się w „Wieży” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Pisarz, urodzony 20 maja 1919 roku, w małej mieścinie o nazwie Strzelczyce, w noweli znajdującej się w Opowiadaniach zebranych, próbuje zmierzyć się z pojęciem samotność. Jednym z głównych bohaterów jest Pier Bernardo Guasco – trędowaty, żyjący w XVIII wieku w Wieży Strachu. Co wieczór przed powrotem do swojego pokoju, żegna spojrzeniem lodowce, ciemne lasy na zboczach San Bernardo, wierzchołki wzgórz królujące nad doliną Rehme oraz porzuconą wśród gajów i pustych pól pustelnię w Charvensond. „Z nastaniem zmierzchu zatapiał w niej wzrok i czuł jak odpoczywa jego wyobraźnia[3].” Czuje potęgę Boską w całym otaczającym go wszechświecie. Zatrzymajmy się na chwilę  w tym miejscu. Czy nam zdarza się stanąć wieczorem przy oknie? A jeśli tak, to jakie to są momenty? Cieszymy się? A może jednak częściej zamartwiamy się życiem…
Lebrosso zostaje pogrzebany za życia. Samotny z konieczności cierpi, ale godzi się z własnym losem. Ufa dobroci i mądrości Boga, przyjmuje świat i życie, takimi jakie są: z istnieniem zarówno dobra, jak i zła. Lecz to nie choroba, a uczucie samotności i brak jakiejkolwiek nadziei, zadaje mu największy ból. Człowiek cierpi, gdy nie ma wokół siebie kogoś bliskiego. Przecież tak trudno jest żyć, nie móc dzielić się swoimi myślami i sukcesami z innymi. Tym bardziej jest ciężko, gdy dotyka nas choroba, starość, a wokół nas nie ma nikogo, kto przyniósłby ze sklepu zakupy, zapytał, jak się czujemy lub też po prostu z nami pobył… Lebrosso szuka ukojenia, ale nie może go znaleźć, bo jak sam mówi: „Nieszczęśliwy jest samotny wszędzie[4].” Mimo iż czuje potrzebę kontaktowania się z ludźmi, rezygnuje z tego. Wie bowiem, że jego choroba jest zaraźliwa. Doświadcza przez to silnej tęsknoty za obecnością drugiego człowieka. Aby ją stłumić hoduje kwiaty. Nie dotyka ich jednak, w obawie że mógłby je zarazić. Czuje radość, kiedy może obradować nimi posłańca, który przynosi mu żywność ze szpitala.  Szczęście przynosi mu również widok dzieci, przybiegających do jego ogrodu. Uśmiecha się, gdy słyszy dziecięce krzyki: „Buon Giorno, Lebrosso!” By zagłuszyć samotność wymyka się czasem ze swojej pustelni i błąka po okolicy, obserwując z oddali ludzi. Zazdrości im ich życia. Gdy nikt nie patrzy: „w przypływach uniesienia (wyznawał ze wstydem) obejmował niekiedy ramionami drzewa w lesie, zaklinając Boga, by je ożywił i dał mu choć jednego przyjaciela. Ale drzewa odpychały go swoją chłodna korą, szumiały nad nim milczeniem. Pokonany przez zmęczenie, prawie u kresu sił, wracał do wieży i szukał ulgi w modlitwie[5].”
Pier Bernardo Guasco przez pewien czas nie jest sam. Do wieży przywieziono jego siostrę, której trąd zaatakował piersi. Trędowaty, by nie zarazić dziewczyny bardziej, stara się nie przebywać blisko niej. Mężczyzna choć nie widuje siostry, to ich wspólne modlitwy, ślady jej obecności, a nawet sama świadomość, że jest blisko i myśli o nim, powodują, że nie czuje się bardzo opuszczony. Jednak dziewczyna umiera. A jedynym przyjacielem, jaki mu zostaje jest pies, którego przygarnęło rodzeństwo do wieży. Odrzucony przez żywych, staje się prawdziwym skarbem w „domu zmarłych”. Na świecie zawsze znajdzie się kilku „sprawiedliwych”, którzy zrobią wszystko, by człowiek miał pod górkę. I tak jest i tym razem. Pies zostaje ukamienowany przez ludzi, obawiających się, że pies, który wychodzi od Trędowatego przyniesie zarazę mieszkańcom. Po tej tragedii, która mocno wstrząsa Lebrosso, mężczyzna szuka ukojenia w swoim zakątku, z którego dostrzega parę zakochanych. Ileż to razy, byliśmy targani emocjami, i szczęście, które obok nas promieniało, tak bardzo zaczynało nas demotywować. Trędowaty, przepełniony żalem i wściekłością, buntuje się przeciwko Bogu. czuje się nieszczęśliwy. Uważa, że Stwórca rozdaje szczęście wszystkim, tylko nie jemu. Ma zamiar podpalić wierzę i zginąć w płomieniach. I z pewnością jest zdolny, by uczynić ten krok. Coś go jednak powstrzymuje. Tym czymś jest prośba siostry: „by żył i umarł jak dobry chrześcijanin[6].”
Inną postawę wobec samotności i cierpienia przyjmuje nauczyciel z Turynu. Ten stary człowiek jest samotny z wyboru. Po trzęsieniu ziemi na Sycylii traci żonę i troję dzieci. Załamuje się. Chce popełnić samobójstwo, jednak zostaje odratowany. Nie widząc sensu istnienia, wprowadza się do opuszczonego domu pod Muchone. Odizolowuje się od ludzi. Nie wierzy w Boga. „Na pytanie dlaczego nie przychodzi nigdy w niedziele do kościoła gospodarz, nie podnosząc głowy znad przycinanych właśnie krzaków, odpowiedział że nie odczuwa potrzeby: to czego oczekuje wymaga nie wiary, lecz wyłącznie cierpliwości. Zapytany jak może tak żyć, odparł ze wzruszeniem ramion: – Bo nie mogę umrzeć[7].” Kiedy do miasteczka przybywają Niemcy i wszyscy oczekują, że starzec poświeci swoje życie, za ukrywających się mężczyzn, tchórzy. Nawet człowiek samotny, boi się śmierci. Nieznane nas przeraża. Może nie paraliżuje, ale przeraża. W końcu życie to wartość sama w sobie. Samotność nie obliguje człowieka do rezygnacji z tej wartości. Starzec nie poświęca się, mimo że nie zależy mu na własnym życiu.
Jakby tak porównać obie te postacie, zarówno Lebrosso, jak i nauczyciel z Turynu boją się. Nie przywiązują się do ludzi z prostego powodu… Nie chcą, po raz kolejny, zostać opuszczeni. Wybierają łatwiejszą drogę. I wielu ludzi, żyjących tuż obok nas wybiera tę samą ścieżkę. To takie wygodne nie musieć się martwić, że znów zostanie się zranionym. Nie oznacza to jednak, że nie czują potrzeby bliskości. Odczuwają ją każdego dnia. Być może nawet silniej, niż jesteśmy to w stanie zauważyć. Dlatego tak często ucieka się w prace, w kolejne projekty, by nie mieć czasu myśleć, że czegoś w tym życiu brak. Nawet Lebrosso ma przecież możliwość kontaktowania się listownie z żołnierzem, który przypadkiem przybywa do wieży. Jednak odsuwa od siebie tę myśl. Uważa, że jest to ucieczka w złudzenia i pozostaje samotny. Samotność starca jest wynikiem wszystkich doświadczeń, które przeżywa. Samotność Lebrosso jest częścią jego samego. Potrafi w życiu odnaleźć fragmenty szczęścia. Starzec wręcz przeciwnie. Izoluje się od ludzi. Nie szuka radości. Ten wybór doprowadza go do całkowitego spustoszenia.
Możemy stwierdzić, że samotność jest w jakiejś części elementem życia człowieka. Tak samo jak cierpienie. Odczuwa się to jednak wówczas, gdy  nas lub naszych najbliższych spotyka nieszczęście. W obliczu poszukiwaniu „własnego ja”, odrzucenia przez społeczeństwo, strachu przed porzuceniem, epidemii, która rozdziela ukochanych, braku , zrozumienia, akceptacji oraz więzi z bliskimi i przede wszystkim w obliczu śmierci – jest się samotnym. Wtedy przed oczyma ukazuje się kruchość istnienia. Odczuwa się potrzebę bycia z drugim człowiekiem. W wirze codzienności często zapominamy o współczuciu, a także umiejętności dostrzegania innych ludzi i problemów. Jednak samotność zawsze przychodzi. Parafrazując Alberta Camusa… jest jak bakcyl dżumy, nigdy nie umiera. To jednak nie oznacza, że na siłę musimy szukać bliskości. Czy też na siłę patrzeć pod nogi, bo a nóż jest tam nasze szczęście. Nie można też z góry zakładać, że samotność jest zła. Bo stojąc z boku łatwo jest poddać ocenie osoby samotne. Są samotni, bo wolą karierę, czy też pieniądze. Nie zawsze tak jest. Samotność spotyka każdego, bez wyjątku. I czy chcemy tego, czy nie przyjdzie taki okres, w którym  będziemy zmuszeni przejść ten odcinek drogi. Samotność nieodzownie łączy się z miłością i uczuciami. W tym wypadku trudno jest powiedzieć, która samotność jest trudniejsza… Czy ta w której czeka się na kogoś, czy też ta w której nie ma nadziei na spotkanie osoby bliskiej. A może najokrutniejsza jest ta samotność we wspólnym łóżku. Gdzie odczuwa się przepaść, nieobecność. Gdzie człowiek chciałby to zmienić, ale jeszcze bardziej od tej samotności we dwoje, boi się pustki. Może już kiedyś doznał tej pustki. Może boi się, że zamykając ten rozdział zostanie zupełnie sam. Nikt nie chce budzić się z myślą, że nie ma nikogo. Pustka ciąży. Dławi. Ostatnio patrząc w lustro i ja zobaczyłam w swoich oczach ten strach przed tym uczuciem. Na ten jeden moment zapomniałam, że jestem jeszcze młoda i całe życie przede mną. I wielu ludzi o tym zapomina. A przecież nigdy nie jest się za starym na życie…

_______________________

[1]  Gustaw Herling-Grudziński, Wieża i inne opowiadania, W drodze, Poznań 1988, str.10
[2] Dżem „Naiwne pytania”
[3] Gustaw Herling-Grudziński, Wieża i inne opowiadania, W drodze, Poznań 1988, str.14 (Francois-Xavier de Maistre)
[4] Ibid., str.13,( Trędowaty (Lebrosso) – Pier Bernardo Guasco)
[5] Ibid., str.15, (Francois-Xavier de Maistre)
[6] Ibid., str.20, (siostra Trędowatego)
[7] Ibid., str.33

_______________________blogerka

Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

2 comments on “Wieża i inne opowiadania, Gustaw Herling-Grudziński

  1. miqaisonfire
    22 sierpnia 2013

    Ja nie jestem fanką H-G.

    • Recenzencki
      22 sierpnia 2013

      Jest ciężki i specyficzny. Ale dzięki niemu zdałam maturę z polskiego na full.
      (Jak tak teraz myślę, to kurcze… jak to dawno było. Niedługo trzeba będzie sobie grób szykować. :D)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17 sierpnia 2013 by in Książki.