blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Przędza, Gennifer Albin

przedza

Przędza (2013)
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
liczba stron:  390
cena: 38,00 zł
wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie
ocena: 6,5/10

ALTERNATYWA ŻYCIA PO APOKALIPSIE

„- Adelice, wyglądasz na… niedożywioną.
– Cormacu, wyglądasz na wystrojonego jak choinka [str. 137].”

Kiedy otrzymałam „Przędzę”, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Natomiast wiedziałam, że wiele osób chciałoby książkę mieć już dziś u siebie w domu. Skąd takie zainteresowanie? Może stąd, że marketingowcy trafili wczuły punkt młodych czytelników. Książka jest porównywana z „Igrzyskami śmierci”, które po ekranizacji jeszcze bardziej stały się popularne. A ponadto na okładce możemy przeczytać, że „Przędza” ma wszystko, co powinien zawierać bestseller: charyzmatyczną główną bohaterkę i atrakcyjną fabułę, łączy przygodę, romans, tajemnicę, akcję i magię. Jak się nie oprzeć takiemu opisowi?
Nie powiem, że jestem książką zawiedziona. Raczej zaskoczyła mnie sama fabuła. Spodziewałam się dobrego romansu z magią w tle. Otrzymałam za to miłosny trójkąt, czasy „po istnieniu Ziemi” i kilka niewyjaśnionych wątków, które przyprawiają czytelnika o wysoki poziom irytacji. Ale to nie oznacza, że książka jest zła.  W końcu złych książek nie da się przeczytać w ciągu dwóch dni. Natomiast jest to jedna z tych pozycji, do których raczej nie wrócę. I póki co zastanawiam się, czy swój egzemplarz zachować, czy sprzedać i podać dalej. Ale póki o tym nie zdecyduję – musicie zadowolić się samą recenzją.
Świat w jaki wciąga nas „Przędza”, jest utkany na formę i miarę, na którą zwykli ludzie nie mają żadnego wpływu.  Chyba, że ten człowiek od urodzenia wykazuje niezwykłe zdolności, przez co potrafi tkać na krośnie życia nić. Jedną z tych osób jest główna bohaterka, Adelice Lewys. Rodzice już od urodzenia wiedzą, że Adelice ma dar kształtowania rzeczywistości. I jako jedna z nielicznych potrafi zmieniać rzeczywistość bez krosna. Ale jak wiecie osoby uzdolnione mają to do siebie, że uwielbiają tarapaty. Albo to tarapaty uwielbiają ich – to zależy. Dziewczyna w tym wypadku nie jest wyjątkiem, i gdziekolwiek wetknie swój śliczny nosek, tam kłopoty spadają na nią jak grom z jasnego nieba. Ponadto jest bezczelna, arogancka, pyskata i zawsze w zanadrzu ma jakąś odpowiedź. I niestety nie da się jej nie lubić.
Antyutopijny świat z dala od hordy wygłodniałych zombie lub apokaliptycznych wizji końca świata sprawia, że książka odrywa od życiu. Jest to spojrzenie zupełnie odmienne od tych, które miałam okazję dotychczas czytać. Autorka pokazuje baśniową stronę Arrasu, miejsca, które zostało stworzone przez Gildię. A ta z kolei ma władzę nad życiem i śmiercią każdego w Arrasie. Wystarczy tylko zerwać nić… I tysiące ludzi przestaje istnieć. Stąd w sumie jest to porównanie do „Igrzysk śmierci”. Bo i tam, i w „Przędzy” życie i śmierć nie należy do człowieka. Ktoś musi zginąć, by ktoś mógł istnieć.
Nie wiem, czy książka mnie czegokolwiek nauczyła. Raczej czułam się trochę za stara na tę pozycję. Kiedy czytam o szesnastolatce, mam przed sobą przepaść. Wynika to bardziej z tego, że w książkach szukam oprócz dobrej fabuły, jakiejś historii. Czegoś co nauczy mnie patrzeć inaczej na życie, śmierć, miłość. Tu znalazłam natomiast tylko bogate opisy, które stanowią podstawę książki. O bohaterach wiemy mało. Najbardziej rozbudowana jest Adelice. Wiele wątków jest po prostu uciętych. Ale są i wątki, które mówią o homoseksualizmie, czystości, wychodzeniu po drabinie kariery Prządki przez łóżko…
Ta antyutopia sprawia, że jesteśmy pochłonięci alternatywą, jaką zaserwowała nam autorka. Właśnie przez oryginalność, która jest oddzielona od świata zombie i wampirów. Powieść jest lekka, bo czyta się szybko i przyjemnie. I jest wprost idealna, by zatopić się w fotel, po długim długim dniu. Mimo minusów, o których wspomniałam, książka jest dobra. Więc niech Was nie zrazi mój sceptycyzm. Dla mnie „Przędza” nie będzie numerem jeden, ale to wina powieści, które miałam już okazję czytać i wieku, w którym człowiek ma coraz mniej z dziecka, a coraz więcej ze starej pierdoły.

_______________________ blogerka

Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

10 comments on “Przędza, Gennifer Albin

  1. mało oryginalna
    1 września 2013

    Ooo byłam mega ciekawa tej recenzji i powiem ci, że może ja zjechałam Przędze bardziej niż ty, bo byłam aż ZA bardzo nastawiona na coś genialnego..? Słuszne uwagi z którymi się oczywiście zgadzam, no i również uważam, że na niektóre książki jest się za starym.. ;p

    • Recenzencki
      3 września 2013

      Coś czuję, że mamy podobny gust. ;)

      • mało oryginalna
        3 września 2013

        Niedługo wezmę się za Nasze rozstania to przekonamy się czy Przędza to tylko wyjątek, czy może naprawdę mamy ten sam gust :D xd

      • Recenzencki
        3 września 2013

        Aż się boję, ale czekam! :)

  2. Joanna Sobczak
    29 sierpnia 2013

    „Dla mnie „Przędza” nie będzie numerem jeden, ale to wina powieści, które miałam już okazję czytać i wieku, w którym człowiek ma coraz mniej z dziecka, a coraz więcej ze starej pierdoły.” – mam tak samo! :)

    Książka chodzi za mną od dłuższego czasu i nie da o sobie zapomnieć (chociażby ze względu na okładkę). Obawiam się, że będę miała podobne odczucia. Ostatnio zrobiłam się strasznie wybredna i przebieram w książkach aż strach. Myślę, że kiedyś sięgnę po „Przędzę”, na każdą książkę przychodzi czas.

    • Recenzencki
      3 września 2013

      Książkę można przeczytać. Bo jest co… przeczytać. i cieszę się, że miałam taką okazję. :)

  3. zingela
    29 sierpnia 2013

    Nie odczułam sceptycyzmu. Ale odczułam, że bym tę książkę przeczytała. ;)

  4. Skrzat
    28 sierpnia 2013

    Nie zraża mnie Twój sceptycyzm, ale z Twojej recenzji wnioskuję, że powieść jest niedopracowana pod pewnymi względami. A wątki nieprowadzone do końca zajmują jedne z pierwszych miejsc na liście kwestii, które rozdrażniają mnie w powieściach. Może i dobra książka dla młodzieży, ale nie dla mnie :)

    • Recenzencki
      28 sierpnia 2013

      Powiem szczerze, nie sądziłam, że jest to fantastyka (przed sięgnięciem po książkę w głowie miałam, że to jest romans i że wszędzie ta książka jest na topie). Kiedy przeczytałam pierwsze dwa rozdziały – wiedziałam, że będę na nie. Mnie już minęły czasy „Zmierzchu”. Wolę trochę ambitniejszą lekturę, chociaż dalej w tym kobiecym temacie. Przeczytałam dość szybko, bo faktycznie autorka tak operuje słowem – chociaż, może to tylko tłumaczenie? – że byłam ciekawa, co będzie dalej. Nie będę spoilerować, ale kto parę książek w życiu przeczytał – zobaczy niedociągnięcia.

      W niektórych książkach czuję się taką staruszką. Sama zresztą widzę po sobie, że kiedy zabieram się za pisanie opowiadania lub wiersza – nie chcę by było to takie na raz. Że ktoś przeczyta… i nie wróci.

      Dla młodzieży – tak. Myślę, że się spodoba. Bo pod tym względem nie jest banalna. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 28 sierpnia 2013 by in Książki.