blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Meandry miłości, Kasia Bulicz-Kasprzak

meandry

Meandry miłości
kategoria: literatura piękna
liczba stron: 340
cena: 32,90 zł
wydawnictwo: Wydawnictwo Czarno na Białym
ocena:  7,5/10 

„Ból, który czujemy po upadku, w dużej mierze zależy od wysokości, na jaką się wspięliśmy.” [1]

WAŚĆ ZEJDZIE Z TEGO KONIA, JESZCZE SOBIE KRZYWDĘ ZROBI

Kasia Bulicz-Kasprzak popełniła książkę rodem z wyższych sfer, gdzie to rodzice wybierają młodej pannie męża. W dzisiejszych czasach kobiety są niezależne. Walczą o swoje prawa. Wykonują męskie zawody. Są żołnierzami, hydraulikami, kierowcami. Toczą, wręcz krwawe boje, w walce o żeńskie końcówki. Kierowane impulsem i namiętnością, czasem popełnią mezalians, który uchodzi im na sucho. Świat, do którego zaprasza nas autorka, przypomina mi kilka lektur szkolnych, za którymi do tej pory nie pałam sympatią.  Wstyd się przyznać, ale na samą myśl o tym, by sięgnąć po jakąkolwiek książkę Henryka Sienkiewicza, mam minę jak dziecko, któremu właśnie na talerz naładowano szpinak. Na szczęście Kasia Bulicz-Kasprzak ominęła punkty zapalne i przeczytałam książkę w jednym kawałku.
Trudno jest poznać autorkę w tego typu lekturze. Po „Nalewce zapomnienia…”, która jest powieścią swobodną i lekką, mamy do czynienia trochę z ciężkim klimatem. Przenosimy się w inny wiek i w inne wartości. Przeszkadzało mi trochę to, że w książce było wszystkiego wiele. Fabuła z rozdziału na rozdział, utrzymywała podobne tempo i zanim czytelnik zdążył złapać oddech, już był atakowany nową sytuacją, nowym szczegółem. Pod tym względem książka jest drobiazgowa. Dla jednych może być to wadą, a dla innych zaletą. Z pewnością na odbiór powieści ma wpływ nasz stosunek do książek, które przenoszą nas sto pięćdziesiąt lat wstecz. Ja, mając już szkołę za sobą przyznaję, że wiele razy uciekałam się do wykłucia na pamięć streszczeń lektur, niż przeczytania ich dla własnej satysfakcji. I obawiam się trochę reakcji młodych osób, bo jest w tej książce taka poprawność, która może odrzucić. I zanim czytelnik zdąży wciągnąć się w losy młodziutkiej Heleny, odłoży książkę na półkę.
Przyznaję również, że spodziewałam się czegoś innego. Kiedy przeczytałam „Nalewkę zapomnienia…” autorka wciągnęła mnie opowieścią. Zmierzyła się bowiem z trudną tematyką choroby, ale pokazała że da się o śmierci napisać lekko i swobodnie, z dozą humoru, która była wielkim atutem poprzedniej książki. Zaś tu mamy zupełnie inny rodzaj powieści, który odchodzi od lekkości… Pokazuje natomiast oblicze wsi, tej z czasów, kiedy jeszcze jeździło się powozami. Mamy też dość kontrowersyjny portret lekarza-karierowicza, który jest daleki od wizji szklanych domów – wręcz przeciwnie – stawia lekarza w dość egocentrycznym świetle. Poznajemy tajemnice, które nie do końca powinny wyjść na światło dzienne, które ranią bliskie osoby… i prowadzą do decyzji, jakie nigdy nie powinny zostać podjęte. I w końcu też mamy przedstawioną drogę dojrzewania… Od młodej trzpiotki po kobietę silną i zaradną, która wie jaka jest jej wartość.
Być może są w tej recenzji słowa dość gorzkie, ale wynika to z tego, że polubiłam wcześniejsze oblicze Kasi Bulicz-Kasprzak. „Meandry miłości” pokazują nam jej inną stronę. Nie można jednak powiedzieć, że jest to pozycja nieudana. Inność w tym wypadku nie oznacza gorzej lub lepiej. Raczej stanowi świadectwo tego, że autorka stawia sobie nowe cele, nowe wyzwania, w których jak widać po „Meandrach miłości” znajduje się doskonale. Powieść jest pełna przygód – żywa i żwawa. Odsłania obrazy, które już trochę przykrył kurz. Które zostały zapomniane, a które z pewnością zasługują na naszą uwagę. Książka mówi o życiu, które nie jest wolne od błędów. Nie jest idealne. W którym czasem kobieta musi ubrać spodnie i pokazać, jak wiele jest warta. Chociaż – przyznam szczerze – oddałabym wszystko, by na chwilę móc się znaleźć w takim pałacu, wystroić się w piękną suknię i jak Helena czekać na księcia, który porywając ją do tańca… zawładnie jej sercem i duszą. Tymczasem pozostaje mi już tylko przesłać Wam recenzję, zachęcić do sięgnięcia po nową powieść Kasi Bulicz-Kasprzak, wyłączyć laptopa i iść dalej marzyć.

Książka została przekazana przez panią Kasię Bulicz-Kasprzak, za co jeszcze raz niezmiernie dziękuję. 

_______________________
[1] Kasia Bulicz-Kasprzak, Meandry miłości, Wydawnictwo Czarno na Białym, Warszawa 2013, s. 285
_______________________blogerka
Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

3 comments on “Meandry miłości, Kasia Bulicz-Kasprzak

  1. Pingback: blog Recenzencki

  2. Katarzyna K.
    9 listopada 2013

    Nawet na studiach ani jednej książki Heńka nie przeczytałam.
    Mówisz, że wykłuwałaś na pamięć? :D
    Trudno trafić na porządny i ciekawy polski w liceum, na którym się dostaje gotowce potrzebne do zdania jakże trudnej, skomplikowanej matury z polskiego. A później ludzie utożsamiają te lekcje z polonistyką – nóż mi się w kieszeni otwiera i to nie byle jaki :P
    Taki tam krótki wywód – a ta książka to niestety nie moja tematyka, ale myślę, że mamie mogę podrzucić. ^^

    • Recenzencki
      9 listopada 2013

      Na szczęście na studiach u mnie Sienkiewicza nie wymagano… :D
      A w technikum, miałam dobre koleżanki, które czytając lektury robiły takie notatki… Że nie zdarzyło mi się jakiejś klasówki oblać – chwała im za to! :))

      W takim razie polecaj mamie. A jak mama przeczyta – to daj znać, czy się jej spodobała lektura :))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 listopada 2013 by in Książki.