blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Żółte ptaki, Kevin Powers

[AUDIOBOOK]

zolte-ptaki-b-iext23111813

Żółte ptaki
kategoria: literatura współczesna
liczba stron: 288
cena książki: 39,99 zł
czas: 6 godz. 55 min.
cena audiobooka: 34,90 zł
wydawnictwo: INSIGNIS
ocena audiobooka: 10/10

Z DUSZĄ PRZEZ IRAK

Kevin Powers (ur. 11 lipca 1980), urodził się oraz wychował w Richmond w stanie Wirginia. W wieku siedemnastu lat zaciągnął się do armii amerykańskiej. Ponadto ukończył studia na Virginia Commonwealth University  i zdobył magistra sztuk pięknych University of Texas w Austin. W latach 2004 i 2005 jako strzelec karabinu maszynowego służył w armii amerykańskiej w Iraku, a dokładniej mówiąc w Mosulu i Tal Afar. „Źółte ptaki” jest jego debiutancką powieścią. New York Times określił ją mianem: „classic of contemporary war fiction” (tłum. klasykiem współczesnej literatury wojennej). W wywiadzie dla Gaurdian (codziennej prasy) Kevin Powers  powiedział, że napisał tę powieść dlatego, że ludzie wciąż go pytali „Jak tam było?”, i nie chodziło im o informacje, które ciągle napływały do kraju. Ludzie chcieli wiedzieć jak tam było: fizycznie, emocjonalnie, psychicznie. Stąd zrodził się pomysł na książkę[1].
„Wojna próbowała nas zabić wiosną” – tym przeszywającym do szpiku kości zdaniem, Piotr Rogucki rozpoczyna swoją interpretację książki napisanej przez Kevina Powersa. O wojnie wiem niewiele. Znam ją z książek i lekcji historii. Z kilku filmów, które mną wstrząsnęły i do których już nigdy więcej nie powróciłam. Z lekcji języka polskiego, kiedy musieliśmy przeczytać listę lektur z danej epoki. Poza tym jestem żółtodziobem i nigdy nie próbowałam w tej kwestii grać bohatera. Ale kiedy natykam się na książkę o tej tematyce… Zawsze jestem ciekawa, czego tym razem się dowiem.
Muszę przyznać, że na mój odbiór książki duży wpływ miała interpretacja Piotra Roguckiego. Bowiem o wojnie trudno jest nie tylko napisać, ale i dane dzieło zinterpretować tak, by nie straciło swojej wartości. By dalej było żywym świadectwem cierpienia, bólu, straty, strachu, a nawet i zwątpienia w samego siebie. Żadna wojna nie przynosi nic dobrego. Wojna to blizna… Nawet wyleczona po latach daje o sobie znać. Dla mnie jest słowem, w którym ginęli i nadal giną ludzie. Słowem, które nie obiecuje powrotu. Które na zawsze nas zmienia.
I chyba o tym wszystkim napisał Kevina Powers. Jego książka jest pełna napięcia, strachu, potu, łez, amfetaminy… W której co krok można wyczuć gnijące ciała. Wojna, o której pisał Kevin Powers zamknęła oczy. A mimo to autor pokazuje nam, że za tym mrocznym murem, jest barwna i kolorowa kraina, która niepodobna jest do pól bitwy, jakie znamy z podręczników do historii. Ale nie klimat jest w tym wypadku najważniejszy. Autor spróbował zmierzyć się z czymś więcej niż tylko obrazem wojny. Zmierzył się z wojną, która toczy się w nas samych. W człowieku, który wraca do domu i nie potrafi odnaleźć spokoju.
Trudno jest odmówić autorowi talentu. Sformułowane zdania zachwycają swoją poetyckością. Ta poetyckość nadaje książce wiele barw, chociaż dalej jesteśmy przecież w temacie mrożącej krew żyłach wojny. Wojny, która wydziera z człowieka duszę. Wojny, która już na dożywocie skazuje na samotność i alienację:

„A może powinienem był im powiedzieć, że pragnę umrzeć […] ponieważ nie da się odpokutować zabijania kobiet ani nawet przyglądania się ich zabijaniu, to samo zresztą dotyczy zabijania mężczyzn i strzelania im w plecy, strzelania do nich więcej razy, niż to było konieczne, żeby ich zabić, i czasem masz wrażenie, jakbyś próbował pozabijać wszystko, co tylko uda ci się zobaczyć, i czujesz, jakby do twojej duszy sączył się kwas, i nagle twojej duszy już nie ma, a ty wiesz, na podstawie tego, czego uczono cię przez całe życie, że rzeczy, które tu robisz, nie można w żaden sposób odkupić […].” [2]

„ Żółte ptaki” to książka, która jeszcze nieraz zawojuje światem. Bo autor nie tylko przedstawił wojnę, ale spróbował dociec o sam jej sens. Nie da się wobec takiej pozycji przejść obojętnie. Zawsze możemy doszukiwać się w niej abstrakcyjności. Niestety problem wielu czytelników polega na tym, że nie doszukują się w tej książce głębszego przekazu… Czytają ją jak lekturę zadaną w szkole, która powinna im odpowiedzieć na pytania typu: kto zabił, dlaczego, w którym miejscu, jak dużą przewagę mieli wrogowie…   Kevin Powers w wywiadzie, o którym wspomniałam na początku mówił, że w tej książce wcale nie chodziło o fakty i suche informacje, które wciąż napływały z Iraku. Chodziło o przedstawienie człowieka w centrum. O jego emocjonalność, o spojrzenie jego oczami…
Jest to jedna z tych książek, które będę polecać każdemu. Ja mogę żałować tylko tego, że fizycznie książki nie posiadam. Jako audiobook wprowadziła mnie w oszałamiającą i  mroczną atmosferę. Wiele zawdzięczamy w tej strukturze liderowi zespołu Coma. Piotr Rogucki nie tylko przeczytał tekst książki, ale i skomponował impresje muzyczne, które wypełniają fabułę. Są one wyraziste, mroczne, sprawiają, że serce przyśpiesza… po czym znów zwalnia. To istna sinusoida, która zarazem wstrząsa człowiekiem, jak i go zachwyca. Dosłownie „kupiłam” tę interpretację. I szczerze polecam zmierzenie się właśnie z tym audiobookiem. Sama, wciąż jestem przeciwko wszelakim innowacją książkowym… Bo lubię czuć papier. Lubię zastanawiać się, gdzie wcisnę kolejną książkę… Ale ten tekst, ta odsłona jest warta pochwały.

 Książka została wygrana w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo INSIGNIS.

insignis

_______________________

[1] zredagowany i przetłumaczony artykuł z: http://en.wikipedia.org/wiki/Kevin_Powers, 2014.01.09, 23:30
[2] Kevin Powers, „Żółte ptaki”, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2013, s.181
_______________________

blogerkaKatarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

3 comments on “Żółte ptaki, Kevin Powers

  1. Bombeletta
    10 stycznia 2014

    Od momentu premiery jest na mojej liście „do przeczytania obowiązkowo” :) Teraz jeszcze bardziej narobiłaś mi smaka :D

    • Recenzencki
      11 stycznia 2014

      W takim razie liczę, że szybko skonfrontujesz swoje oczekiwania z „Żółtymi ptakami”. Przeważnie czytam literaturę kobiecą, ale czasem trafiają się właśnie takie książki… i wow. Dalej jestem pod wrażeniem. :)

      • Bombeletta
        11 stycznia 2014

        Ja bardzo lubię sensacje i męskie powieści „żołnierskie”, więc na pewno kiedyś przeczytam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10 stycznia 2014 by in Książki and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: