blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Motylek, Katarzyna Puzyńska

motyl

Motylek (2014)
kategoria: thriller, kryminał
liczba stron: 608
cena: 36,00 zł
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ocena: 8,5/10

Motyl – od dawna uważany jest za symbol Duszy. Słowo ‘psyche’ w  j. starogreckim oznacza zarówno duszę, jak i motyla. Ten cudowny Posłaniec Duszy związany jest także z momentem przejścia na drugą stronę, z fizyczną śmiercią.[…]”Śmierć niczym przemiana gąsienicy w motyla”. Na nagrobkach chrześcijańskich pojawiał się jako symbol zmartwychwstania. I nic dziwnego, że wynurzający się z kokonu motyl przywodzi na myśl ponowne narodziny… W końcu uważany jest za znak nowego początku, a także przebudzenia nowej świadomości. [1]

GRA POZORÓW

         Niegdyś czynnikiem decydującym o przetrwaniu była jedynie sprawność fizyczna. Współcześnie człowiek żyje dzięki dobrodziejstwom cywilizacji. Coraz mniej ludzi wyobraża sobie życie bez samochodu, windy, supermarketów… W mieście życie toczy się wedle wskazówek zegara. Jedynie na wsi człowiek ma jeszcze jakąkolwiek szanse odpocząć od wszelkiego zgiełku i szumu. Oczywiście trzeba liczyć się z tym, że wieś rządzi się swoimi prawami. Tu każdy każdego zna i wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Przekonała się o tym Weronika Nowakowska, która kupiła dworek z trzema hektarami ziemi we wsi Lipowo. [2]
Mogłoby się wydawać, że Lipowo to wieś jak każda inna. Mały kościół, sklep, kilku mieszkańców, posterunek policji i wiejskie zabawy do białego rana. W tak małej społeczności trudno o duże przestępstwo. Sytuacja jednak diametralnie się zmienia, gdy pewnego mroźnego poranka zostaje znalezione ciało zakonnicy.[3] Początkowe śledztwo wskazuje, że zakonnica została niechcący potrącona przez samochód, a sprawca prawdopodobnie zbiegł z miejsca wypadku. Jednak w toku badań rodzą się przesłanki, że zakonnicę brutalnie zamordowano. Nowo powstały blog internetowy huczy od domysłów, a Lipowo aż wrze od plotek. Oliwy do ognia dolewa kolejne znalezione ciało…
         Ten krótki wycinek z powieści Katarzyny Puzyńskiej przywołuje mi na myśl jeden z kryminałów Agathy Christie, w której czytelnicy przenoszą się na tajemniczą Wyspę Murzynków, gdzie wszyscy stają się podejrzanymi… Początek, zarówno u Christie, jak i Puzyńskiej – jest nużący. Następuje w nim przedstawienie bohaterów, co w niektórych momentach wypada sztucznie. (Choć może to nie wina autorki, tylko sztuczności postaci.) Katarzyna Puzyńska skrupulatnie opisała zarówno postacie pierwszo-, jak i drugoplanowe. Co jest niebywałym atutem w kryminałach, bo można wczuć się w rolę detektywa, który patrzy na całokształt obrazu, a nie tylko na jego fragmenty. Późniejsze rozdziały książki jednak zdecydowanie rekompensują czytelnikowi ten niemrawy początek. Fabuła zdaje się być w najmniejszym szczególe doszlifowana. Puzyńska stopniowo buduje napięcie, rozpalając przy tym w czytelniku coraz to większy płomień ciekawości. Od książki – mimo iż ma ona ponad sześciuset stron – nie sposób się oderwać. Czyta się ją na jednym oddechu. A zakończenie… zaskakuje.
         Należy podkreślić, że Katarzyna Puzyńska w debiutanckiej powieści nie napisała tylko kryminału. To nie jest jakaś tam opowiastka o zbrodni, w której schemat jest podobny do tego, jaki używa Agatha Christie. Sposób w jaki autorka przedstawiła nam historię śmierci zakonnicy jest jasny i komunikatywny. Nie zobaczyłam w książce żadnego zawiłego opisu, który łamał by mi język na tysiąc sposobów. Prawdą jest, że książkę czytałam w nocy, zmęczenie mogło faktycznie wziąć górę i przeoczyłam te rażące i niedające polonistom spać błędy. Ale skoro ich nie widziałam, to muszę przyznać, że korekta książki została zrobiona na medal. Ostatnio dość często spotykam się z błędami, które aż krzyczą z poszczególnych stronic. Wydawnictwo Prószyński i S-ka jednak dba o oczy swoich czytelników i chwała im za to.
         „Motylek” to nie tylko kryminał, ale i zbiór motywów, które na długo wpadają w pamięć. Jednym z przerażających motywów, jakich doszukałam się w książce jest dzieciństwo. Wielu z nas uważa, że dzieciństwo to swego rodzaju beztroska. Często – już jako ludzie dorośli – chcielibyśmy się wrócić do tej arkadii, w której człowiek nie musi podejmować decyzji, i brać za siebie i innych odpowiedzialności. Patrząc na różne utwory literackie, można odnieść wrażenie, że autorzy skupili się jednak na tej ciemnej stronie dzieciństwa. Zamiast szczęśliwej arkadii czytamy o nieszczęśliwych dzieciach, które padają ofiarą przemocy lub zaniedbań. Te niewinne istoty stają się pionkami, które zostają wykorzystane i skazane przez dorosłych na cierpienie. O tym cierpieniu i jego skutkach napisała Puzyńska. Autorka nie bała się wpleść w kryminalną zagadkę społeczne patologie, które marginalizują i wykluczają społecznie, a przede wszystkim deprecjonują życie w danej grupie. Jedną z tych patologii jest alkoholizm. Ludzie walczący z tą chorobą nie wpadają w kilkudniowe ciągi, ani też nie upijają się do nieprzytomności… Jedynie w zaciszu domu, „kulturalnie” sobie popijają. Z pozoru nie różnią z niczym od ludzi, których co dzień mijamy na ulicy. Puzyńska pokazuje, że oni żyją normalnie, wśród nas… a gruncie rzeczy aż topią się w morzu alkoholu. Inną patologią, o której pisała autorka jest znęcanie się nad żoną. Powszechnie uważa się, że kobieta to płeć słabsza. Jeśli nie zarabia, jest uzależniona od męża. Puzyńska pokazuje, jak ciężko jest wyrwać się kobiecie, matce z dziećmi, od szpon męża, który za nic ma przysięgi małżeńskie… Jak ciężko jest powiedzieć: – Dość. Jak trudno jest zawalczyć o siebie.
         O ile niemrawy początek Puzyńskiej można wybaczyć, to przypisanie osobie niezwiązanej z policją (ani też nieznającej poniekąd nikogo na wsi) zdolności detektywistycznych, która próbuje ratować świat przed nieuchwytnym mordercą… wydaje mi się jednak pomysłem nietrafionym. Oczywiście rozumiem, że to dość ważny wątek w całej powieści, ale jednak starałabym się odejść od schematu, który w niektórych kryminałach narzuca Agatha Christie. Wierzę, że w Polsce są pisarze, którzy potrafią napisać coś dobrego bez wzorowania się na kimkolwiek. Ale podkreślam, uważam, że to jest jedyny poważny minus w tej sześciuset stronicowej powieści. Przyznaję, że nie spodziewałam się po debiutanckiej książce tego, co pokazała Puzyńska. „Motylek” powinien znaleźć się na liście obowiązkowych kryminałów, które należy przeczytać w tym roku. Historia, co prawda, nie przyprawi czytelnika o palpitacje serca,  ale zapewni z pewnością sporą dozę fascynującej lektury. Z nieukrywaną niecierpliwością czekam na kolejną książkę o młodszym aspirancie Danielu Podgórskim. Liczę, że „Więcej czerwieni” będzie równie mocną i dobrą książką, jaką bez dwóch zdań jest „Motylek”. Kto jeszcze nie czytał, niech koniecznie nadrobi tę haniebną zaległość! Wróżę bowiem, że Puzyńska jeszcze zawojuje w kryminalnym „półświatku”.

Książka została przekazana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka w ramach nagrody w konkursie organizowanym przez Lubię czytać.

lc

_______________________
[1] http://liviaspace.com/2012/09/23/motyl-to-dla-mnie-najpiekniejszy-symbol-transformacji/, dn. 25.02.2014r, godz.: 21:10
[2] Katarzyna Puzyńska, Motylek, Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Warszawa 2014, s.15
[3] Ibid., tylnia okładka książki
_______________________

blogerkaKatarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

28 comments on “Motylek, Katarzyna Puzyńska

  1. chris
    12 marca 2015

    po przeczytaniu „Motylka” pomyślałem o Autorce-polska Camila Lackberg, lubię ten styl, więc zabieram się do nastepnych części

    • Recenzencki
      17 marca 2015

      Koniecznie :)

      • chris
        18 marca 2015

        Skończyłem czytać ostatnią część serii i muszę przyznać, że Miłoszewskiego….Pani Kasia…” zostawiła w polu”. Mimo mroczności tematu widać, że Autorka chce przekazać pozytywny obraz życia. Szarlotka…i wszystko staje się łatwiejsze.:-)

      • Recenzencki
        18 marca 2015

        Aż zazdroszczę, bo ja miałam okazję przeczytać tylko Motylka :)

      • chris
        18 marca 2015

        „biorę się” ;-) za Martę Guzowską , w oczekiwaniu na 4 dzieło KP.

      • Recenzencki
        18 marca 2015

        Oooo, a co konkretnie? :)

      • chris
        18 marca 2015

        „Ofiara Polikseny to nie tylko trzymający w napięciu kryminał, ale również świetny portret środowiska archeologów i pożegnanie z romantycznymi wyobrażeniami dotyczącymi ich profesji. Marta Guzowska debiutuje w sposób brawurowy: zapomnijmy o Indianie Jonesie i Larze Croft! Przed nami Mario Ybl: pijak, który boi się ciemności, degenerat życiowy i wybitny naukowiec…Stanowisko wykopaliskowe w Turcji, słynna Troja, która nie wygląda bajkowo. Panuje nieznośny skwar, kłębią się stada turystów, wszystkich obsiadają muchy. Ekipa archeologiczna znajduje tajemniczy szkielet na terenie archaicznego cmentarzyska. Wiele wskazuje na to, że mogą być to szczątki mitycznej Polikseny. Sensacja wisi w powietrzu. Naukowcom nie jest jednak dane długo cieszyć się swoim znaleziskiem, ich koleżanka bowiem zostaje bestialsko zamordowana, a jej zwłoki złożone na starożytnym ołtarzu. Jak się niebawem okaże, nie będzie to jedyna ofiara. Prace ekipy zostają wstrzymane. Mario Ybl, ceniony antropolog, ekspert od ludzkich szczątków wspierający archeologów w pracy, zaczyna nabierać podejrzeń, ale nikt nie traktuje go poważnie…”

  2. Otoja
    9 sierpnia 2014

    Przydatna recenzja. No ale „chaniebną”? (…)

  3. miqaisonfire
    4 marca 2014

    Kurczę, myślałam, że wzięłam sobie tę książkę do recenzji, a jednak tego nie zrobiłam. Szkoda.

    • Recenzencki
      4 marca 2014

      A może Wydawnictwo zrobi dla Ciebie wyjątek i doślą Ci książkę?? :) Jestem strasznie ciekawa, jak byś ją oceniła. W końcu ta tematyka to jest jednak Twój żywioł. :)

  4. Patka
    4 marca 2014

    Niebywale dobra recenzja. Powiedz mi… jak to kurcze robisz? I analizujesz, i wytykasz błędy, i zachwalasz… I piszesz to w sposób, który wciąga. Oby książka była tak dobra, jak ta recenzja… To Autorka daleko zajdzie.

    Pozdrawiam,
    Patka

    • Recenzencki
      4 marca 2014

      Nie wiem, jak to robię. Po prostu piszę :) ślicznie dziękuję!

  5. Beata P.
    1 marca 2014

    Zapowiada się ciekawie – lubię kryminały, lubię długie powieści, lubię czytać dobre książki polskich autorów.
    Christie jest dobrym źródłem inspiracji, ale szkoda że autorka troszkę inaczej nie podeszła do tego tematu.

    • Recenzencki
      3 marca 2014

      Zdecydowanie trzeba przeczytać, by ocenić ile Christie jest w książce… a ile Puzyńskiej. Dla mnie trochę za dużo. Ale mimo wszystko autorka nie jest przewidywalna. Nie wiedziałam kto był mordercą, do samego końca…

      Niemniej… Jak na debiut jest to naprawdę bardzo dobra książka. Myślę, że z każdą kolejną publikacją Katarzyna Puzyńska… będzie nas zaskakiwać. :)

  6. monweg
    28 lutego 2014

    Świetna recenzja. Z chęcią zmierzę się z tą książką :)

    • Recenzencki
      28 lutego 2014

      Daj znać, kiedy przeczytasz :) chętnie się dowiem, czy trafiła ona w Twój gust :)

  7. takitutaki
    28 lutego 2014

    książka zdaje się być w sam raz dla mnie.. ale taki detektyw nie związany z policją to sie często dość zdarza w kryminałach.. jak LIbermann u Tallisa czy panna Fisher u Kerry Greenwood i tam to całkiem dobrze działa.. ciekaw jestem jak to wyszło w polskim wydaniu :)

    • Recenzencki
      28 lutego 2014

      Tylko wiesz… tam jest tak wielu policjantów zaangażowanych w sprawę, że ta biedna osoba, którą ocknęło, że może sobie poszukać mordercy na własną rękę – dla mnie to było kimiczne.

      Patrzą na realia… przyjeżdżam na obcą mi wieś. Nie znam mieszkańców w ogóle… A tu bach, morderstwa. Krew… Kto jest winny? Myślisz, że ja w tym obcym otoczeniu szukałabym mordercy?

      Wiałabym gdzie pieprz rośnie. :D A dodam, żem córką policjanta! I tak mam…

      • takitutaki
        28 lutego 2014

        hehe no to możliwe ze komiczne to jest.. aż poszukam książki postaram się przekonać jak to wygląda :)

      • Recenzencki
        28 lutego 2014

        Koniecznie! :D

  8. Magnolia044
    28 lutego 2014

    Ładnie napisane :) jak gdzieś znajdę tę książkę to postaram się przeczytać skoro jest „obowiązkowa” na liście :) Pozdrawiam

    • Recenzencki
      28 lutego 2014

      Wiesz Klaudia… Wydawnictwo Prószyński i S-ka, pod względem kryminałów naprawdę mnie zaskokuje. Aż chyba złożę im swoje CV ;) :D

  9. Inna
    28 lutego 2014

    Wow, ale recenzja! No z tak dobrze zopiniowaną książką, aż muszę się zmierzyć. Ciekawie, ciekawie… Brawo!

    • Recenzencki
      28 lutego 2014

      Hehe, dziękuję! Na Ciebie zawsze można liczyć ;) :D

      • Domisiai
        3 marca 2014

        „Obowiązkowo” dodana do mojej listy chciejstw :)

      • Recenzencki
        3 marca 2014

        !!!! :))))))) Świetnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 28 lutego 2014 by in Książki and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: