blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Nocne zwierzęta, Patrycja Pustkowiak

nz

Nocne zwierzęta (2013)
kategoria: literatura współczesna
liczba stron: 224
cena: 29,90 zł
wydawnictwo: W.A.B.
ocena: 4/10

„Sprawię, że poczujesz bolesne piękno dziecka, zwierzęcą żądzę dorastającego chłopca i samobójcze nastroje nastolatki. A potem (to będzie chyba najtrudniejsze) ukażę ci, jak czas zmienia mężczyznę i kobietę, ich ciała i umysły.”

~ Mario Puzo

ZMIANY

„Mocny debiut” – krzyczały strony internetowe i nagłówki w gazetach, kiedy ukazała się książka Patrycji Pustkowiak. To musi być coś, pomyślałam, skoro właśnie te dwa słowa użyto do opinii książki. Niestety mnie ten debiut ani nie powalił na łopatki, ani też nie wciągnął. W dodatku kiedy zobaczyłam na okładce słowa Justyny Bargielskiej (polska poetka i pisarka), która o książce pisze tak: „Odrażające i zabawne. Serio polecam.”  Miałam ochotę wrzucić „Nocne zwierzęta” do kosza. Taka opinia wyrwana zupełnie z kontekstu i w dodatku z użytym słowem „serio” obraża mnie jako czytelnika. Serio? Serio. Zupełnie serio to nic nie znaczy. Ale do rzeczy…
Patrycja Pustkowiak pokazuje nam trzy dni, od piątku do niedzieli, z życia Tamary Mortus, alkoholiczki. Mogłoby się zdawać, że fabuła jest prosta. Pozostająca w ciągu narkotykowo-alkoholowym bohaterka… sięga dna. Po utracie pracy i ciągle topniejących funduszach, Tamara zaczyna umawiać się z facetami. Przypomina mi to trochę dzień z życia moich dawnych znajomych, które szły na imprezę, tylko po to by znaleźć jakiegoś frajera-sponsora, dzięki czemu ich wieczór stałby się darmową przygodą z alkoholowymi drinkami. Oczywiście autorka urozmaiciła wieczór Tamary zbiorowym gwałtem, który zamiast mnie przerazić… pozostawił uśmiech na twarzy. (Ale wierzcie mi, ze mną wszystko w porządku.)
Co z tą książką jest nie tak? Mimo, że autorka użyła wiarygodnych sytuacji, cała książka jest jedną wielką niewiarygodnością. Bohaterka pojawia się znikąd. Ma imię, nazwisko, mieszkanie i zwolnienie z korporacji. Zamiast walczyć o siebie… Wpada w narkotyczno-alkoholową przygodę. Autorka oczywiście podaje jak na tacy kilka powodów, dla których Tamara postępuje w taki a nie inny sposób, ale sami przyznacie, że te przesłanki w ogóle nie przekonują. Kobieta, w szczególności ta, która pracowała w korporacji (nawet jeśli to jakaś podrzędna korporacja) nie decyduje się na taką pracę, jeśli jest słaba. Bohaterka w dużym stopniu widnieje jako taka mocna strona… I jej upadek jest zaskakujący. Patrycja Pustkowiak stworzyła trochę taką alternatywę. Przedstawiła w świat w krzywym zwierciadle. Wykorzystała prostą historię, by w niebanalnych słowach przekazać coś więcej. Bohaterka jest skupiona na sobie. Nic poza nią zdaje się nie istnieć. W dodatku jest osamotniona… A oprócz alkoholu jej drugim nałogiem jest pornografia. W swoich używkach odnajduje sens i cel życia. Jest tytułową „zwierzyną” z iście „zwierzęcymi” odruchami.
Wszystko, co pokazuje nam Patrycja Pustkowiak zdaje się być przedstawione groteskowo gdzieś z boku. Tak jakbyśmy patrzyli na to z perspektywy nie tyle widza, a jakiegoś przechodnia, który kątem oka zobaczył jakąś niemiłą sytuację. Pustkowiak wykorzystuje iście czarny i satyryczny humor. Wszystko jest krzywe, niekształtne i, niestety, niedopracowane. Gdyby bohaterem książki był mężczyzna uznałabym to za nudną opowiastkę, która upodla i nie sławi męskie grono. Jednak jest to powieść o kobiecym upodleniu. Tak wiele „nałogów”, jakim poddaje się bohaterka jest zdecydowanie nierzeczywiste. To jakimi metaforami wciąż posługuje się autorka jest faktycznie godne uwagi. Ale to jak wykorzystuje swój pomysł na powieść i jak doprowadza bohaterkę do finału pozostawia wiele do życzenia.
Oczywiście warto podkreślić, że książka ma szereg zalet. Autorka niebywale dobrze żongluje słowami. Pisze o cierpieniu, samotności, Bogu… narcyzmie. Wciąga, wbija w fotel i zastanawia… Z tymże rozdział po rozdziale czytelnik nie może przeżywać wciąż tego samego. Jako czytelnik oczekuję, że te ostatnie rozdziały książki wręcz mnie zabiją… A one niestety męczą. To co jest zaletą na początku książki, jest też wadą na jej końcu. Bohaterka zdaje się być niezmienna. Przed oczyma mam te same obrazy tylko z inną datą i godziną. Upadek, o którym pisze Pustkowiak nic nie wnosi. On po prostu jest opisany. Ale nie łamie we mnie niczego, co powinno być złamane.
Wracając do początku… Faktycznie „Nocne zwierzęta” to mocny debiut. Niestety nie jest ona na tyle dobry, żebym zachęcała Was do czytania tej książki. Tak naprawdę oprócz upodlania kobiety nie ma w tej książce nic, co przykułoby moją uwagę. W ostateczności mogę się nawet zgodzić z Justyną Bargielską… Książka jest odrażająca i zupełnie nie w moim guście.

_______________________

blogerkaKatarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

14 comments on “Nocne zwierzęta, Patrycja Pustkowiak

  1. iza
    12 maja 2014

    miałam ochotę przeczytać ją ale po przeczytaniu recenzji i komentarzy jednak rezygnuje

  2. Ania
    21 marca 2014

    Ciekawa recenzja. Zachęca do dłuższego pozostania na tej stronie. Pozdrawiam serdecznie.

  3. palanee
    13 marca 2014

    Przychodzę do Ciebie z nominacją do Liebster Award – jeśli masz ochotę na udzielenie odpowiedzi na kilka pytań, zapraszam :)
    http://okonakulture.pl/2014/03/10/ha-czas-odpowiedzi-nominowanie-liebster-award-nadchodzi/

  4. Po przeczytaniu recenzji uznaję, że książkę przeczytam jeśli będę mieć dużo czasu :)

    • Recenzencki
      13 marca 2014

      I to jest mądra decyzja! :) W każdym razie są książki, które warto przeczytać i które można. Tę można… :)

      Pozdrawiam!

  5. monweg
    12 marca 2014

    Niezbyt zachęcająco to brzmi, więc na razie nie wiem…

    • Recenzencki
      12 marca 2014

      :) po to są recenzje, by zadecydować, czy skusić się… Czy jednak sobie odpuścić.

  6. Beata P.
    12 marca 2014

    Rozumiem pomysł na opisanie trzech dni z życia jednej osoby. Ale jeżeli książka nie posiada godnego uwagi finału, to…po co została napisana? Ok, może to złe pytanie. Mimo wszystko oczekiwałabym jakiegoś dramatycznego, wstrząsającego zakończenia.

    • Recenzencki
      12 marca 2014

      Została napisana, by się podobać…
      Gdyby oceniać pomysł, to byłaby to ocena 7/10…
      Ale jeśli całość – to to jestmarna czwóra… i to naciągana.

  7. Sylwka
    11 marca 2014

    Kolejna dobra recenzja!. Książka, hmmmmmmmm, chyba raczej jest jedną z tych trudniejszych. Może kiedyś się trafi to przeczytam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 11 marca 2014 by in Książki and tagged , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: