blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Olvido znaczy zapomnienie, María Dueñas

262163-352x500

Olvido znaczy zapomnienie (2014)
kategoria: literatura współczesna, hiszpańska
liczba stron:  432
cena: 39,99 zł
wydawnictwo: MUZA
ocena:  7/10

„Czasem całe nasze życie w jednej chwili wywraca się do góry nogami tak gwałtownie, jak wypadająca z szyn lokomotywa.” [1]

„ODPOCZNIJMY, POŁÓŻMY SIĘ…” [2]

Trzy lata po opublikowaniu bestsellerowej „Krawcowej z Madrytu”, María Dueñas przenosi czytelnika do klimatycznej Hiszpanii. Tym razem historia dotyczy kobiety współczesnej, której z pozoru spokojne i ustabilizowane życie w jednym momencie rozsypuje się jak domek z kart. Co zrobi Blanca Perea, która u szczytu kariery zawodowej dowie się, że jej mąż ma romans? Jak potoczą się jej dalsze losy?
Wkraczając w świat „Olvido…”, miałam wrażenie jakbym rzeczywiście znalazła się pod koniec XX wieku w Hiszpanii. Historia, jaką przedstawia autorka, sprawia, że widzimy ten kraj z zupełnie innej strony. Po wojnie domowej, w której zginęło ponad pół miliona ludzi, a wojska Franco zajęły Madryt… Hiszpania pogrążyła się w wieloletnim marazmie. To nie tylko próba pokazania skutków wojny domowej, ale i opowiedzenia historii rozbitych rodzin i emigrantów, dla których wojna stała się niegojącą się raną. II wojna światowa zepchnęła Hiszpanię na dalszy plan. Do dziś jest niewiele książek i autorów, którzy chętni są opowiedzieć o dyktaturze, która wówczas związała wielu literatom usta. Jednym z nich był Andres Fontana, którego losy będzie badać profesor filologii Blanca Perea. Obraz jaki narzuca nam autorka, sprawia, że dotąd zapomniana historia, dostanie nowe życie.
María Dueñas nie tylko zahacza o historię, która stanowi w książce tło, dla rozważań na temat miłości i życia w związku małżeńskim. Historia jest tu pewnego rodzaju perłą wśród opowieści o zdradzonej żonie z dwójką dzieci. Dzięki notatkom, do których ucieka się doktor Perea, widzimy jak bohaterka nie tylko porządkuje archiwum zmarłego profesora, ale i analogicznie sprząta również swoje życie. Mamy okazję być świadkami renesansu. Wyrwania się z ciągłego rozżalanie i załamania, po to by nadać sobie i przyszłości nowy sens.
Tak naprawdę rozpad związku małżeńskiego jest tylko kroplą w morzu tego, co przeczytamy w książce „Olvido znaczy zapomnienie”. Z początku bałam się, że będzie to dość banalna historia  o złamanym sercu i próbie ucieczki w pracę, by zapomnieć o małżeńskich problemach. Sami zresztą przyznacie, że temat zdrady małżeńskiej chyba już jest tak zużyty, że aż trudno oczekiwać czegoś nowego. W dodatku czytając książkę María Dueñas bardzo się męczyłam. Nie jestem przyzwyczajona do narracji pierwszoosobowej. Zdawało mi się, że każdy dzień jest niemiłosiernie rozwleczony. Poczułam się trochę zawieszona w czasoprzestrzeni. Jestem przyzwyczajona do szybkich zwrotów akcji, niebanalnych ripost, humoru rodem z Familiady… A tu niestety było dość niepolsko. Bałam się, że porzucę lekturę po pierwszych paru rozdziałach. Ale cieszę się, że tego nie zrobiłam. To, co próbowała nam pokazać autorka, sprawiło, że faktycznie znalazłam się klimatycznej Hiszpanii.
Ja z zasady nie lubię kulturowo-historycznych powieści. Często mnie one nużą i nie jestem stanie wyłuskać po takiej lekturze żadnego miłego słowa. Tu przyznam, że autorka włożyła wiele pracy, by przybliżyć nam uroki Hiszpanii. Mimo przewidywalności i może takiego zbagatelizowania niektórych mniejszych wątków, to całkiem dobra lektura na weekend. María Dueñas potrafii wykreować niebanalnych bohaterów, których osobowość aż (pozytywnie) przytłacza. Dla mnie zdecydowanym numerem jeden będzie szalona Nana, z którą chętnie napiłabym się w to smutne popołudnie „czegoś mocniejszego”.
Odczuwam lekki niedosyt po tej lekturze. Chyba spodziewałam się w Hiszpanii jakiegoś ognistego romansu, który wyrwie Blancę z kajdanów nieudanego małżeństwa. Tymczasem autorka serwuje nam odgrzewany kotlet i jako czytelniczka, a nade wszystko kobieta czuję się oszukana. Pod względem historycznym, faktycznie, książkę można uznać za wartościową. Pod względem fikcyjnym moje wodze wyobraźni nie zostały na tyle pobudzone, żebym czuła się zaspokojona. W dodatku pomiędzy monotonię i przewidywalność wkradał się czasem do nas głos rodem z książek Paula Coleho. Dość oklepane sformułowania działają w tym wypadku bardziej na niekorzyść autorki. Mam nadzieję, że w kolejnych książka María Dueñas  wyzbędzie się tej maniery.
Nie uważam się za znawcę w aspekcie kulturalno-historycznym, ale Hiszpania, którą poznałam w tej powieści na długo pozostanie w moim sercu. I jeśli Wy, drodzy Czytelnicy, jesteście ciekawi o jakiej Hiszpanii mowa, musicie sięgnąć po tę książkę. Ja zaś muszę sięgnąć po wcześniejszą powieść autorki, bo mimo minusów jakie wyszczególniłam wcześniej, jestem ciekawa prozy, jaką serwuje María Dueñas. Nie wiem, co tam mnie do niej ciągnie. Sama jestem zaskoczona, że te długie 431 stron wciąż odbijają się we mnie echem. Może to zwykła ciekawość? A może faktycznie wątki kulturalno-historyczne nadają powieścią nowe życie… Kto wie, kto wie…

„[…] dziękuję życiu za wszystko, co pomaga nam na co dzień być szczęśliwymi. Za oczy, bo dzięki nim możemy patrzeć na gwiazdy, za abecadło, bo z niego możemy układać piękne słowa, za stopy pozwalające nam zwiedzać miasta i biegać po kałużach, i za wszystkie te drobne rzeczy, którymi nie wszyscy mogą się cieszyć, a my, dopóki je mamy, powinniśmy podziękować za nie życiu.” [3]

Książka została przekazana przez Business & Culture – strategie i komunikacja oraz Wydawnictwo MUZA SA za co jeszcze raz dziękuję.

_______________________

[1] Maria Duenas, „Olvido znaczy zapomnienie”, Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2014, s. 7
[2] Fragment piosenki Happysad, „Odpocznijmy”
[3] Ibid., s. 212-213
_______________________

Katarzyna Sternalska blogerka
~ eyesOFsoul ©

 

 

 

Reklamy

3 comments on “Olvido znaczy zapomnienie, María Dueñas

  1. miqaisonfire
    6 Maj 2014

    Dzisiaj, jest to już moja druga recenzja tej książki, którą czytam :) Myślę, że mogłaby mi się spodobać, jak już wiem czego oczekiwać :)

  2. Krystian Ka
    24 kwietnia 2014

    Zaciekawiłaś mnie tą recenzją. O autorce nie słyszałem, być może to mój poważny błąd. Okaże się to po przeczytaniu przeze mnie książki. Dzięki za recenzję :)

    • Recenzencki
      24 kwietnia 2014

      Podjęłam się recenzji książki myśląc… że będzie to coś bardzo kobiecego. Autorka sprowadziła mnie na ziemię :D

      Ale nie żałuję. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 24 kwietnia 2014 by in Książki and tagged , , , .