blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Jakim jestem czytelnikiem?

reader-without-border-md

Staram się czytać często. Ostatnio faktycznie miewam z czytaniem problem. Bierze się to głównie z częstych pobytów poza domem. Zanim zdążę się zastanowić, jaką książkę chciałabym przeczytać… Już muszę pakować walizkę i jechać. W podróży okazuje się, że książka, którą zabrałam jest nudna. Albo nie nadaje się do czytania w takim środku lokomocji jakim jest stary, rozklekotany bus, który aż sypie się w drodze. Później jest weekend, w którym okazuje się, że trzeba zrobić śniadanie, ciasto, obiad, obejrzeć serial, zrobić kolację i jeszcze pobyć sam na sam z narzeczonym, który ostatnio uczy mnie języka angielskiego. (Ha, ja wiem, Wy zbereźniki jedne, że myśleliście, że to będzie język francuski… A tu masz babo placek… Angielski wkuwamy.) Później wracam do domu. Muszę iść do sklepu, urzędu, wystać się w kolejce, przeglądnąć kolejne oferty pracy, odebrać telefon, umówić się na rozmowę kwalifikacyjną, po której i tak się dowiesz, że masz za niskie kwalifikacje (Więc nie rozumiesz, po co w ogóle zaprosili Cię na rozmowę, skoro i tak byłaś na starcie nieodpowiednia!), pojechać do dziadka, Krakowa, wrócić, po drodze wyprać i wyprasować rzeczy z walizki… I zanim się obejrzysz jest czwartek wieczór i w piątek znów wyjeżdżasz. Więc staram się czytać często. Ale czasem są tygodnie, w których fizycznie aż nie chce ci się podnieść książki, a co tu dopiero mówić o czytaniu…
Zdarza się, że czytam tych książek wiele naraz. Ale wynika to z tego, że rozpoczynam czytać książkę, którą wygrałam w jakimś konkursie i którą w końcu należy przeczytać… A dzień później dostaję egzemplarz recenzencki, na który czekałam od ponad miesiąca. Moja mina jest w tym dniu bezcenna…
Zdarza się, że zamiast spotkać się ze znajomymi, wolę siedzieć w domu i czytać książki. Trochę stałam się takim nolifem. Wynika to jednak bardziej z braku pracy, bo w moim wieku powinnam mieć 10letnie doświadczenie…  Ale popatrzmy na CV: 17 miesięcy pracy jako logistyk, 5 miesięcy praktyki w Agencji reklamowej, 6 miesięcy współpracy w zakresie przygotowania treści na potrzeby serwisów internetowych i miesięczne praktyki w Urzędzie Skarbowym i Banku. No tak… do 10 lat doświadczenia jeszcze wiele mi brakuje.
Lubię czytać w łóżku, ale nie sypiam z książką. Nigdy nie zdarzyło mi się zasnąć podczas czytania… Zdarza mi się jednak coś podjadać w trakcie lektury. Nigdy jednak nie wybrudziłam książki. Nie liczę tego jednego razu, kiedy kupiłam książkę i tego samego dnia wylałam na nią, niechcący, kawę…
Już od dawna brakuje mi miejsca na książki. Chyba ostatnio właśnie dlatego, tak mało uczęszczam w konkursach. Boję się, że niedługo biurko i stolik zmienię na książki. Póki co trzymam się mocno kołdry i koca… Bo wciąż mi w nocy zimno.
Odkąd tak na poważnie zabrałam się za recenzowanie… Nie byłam w bibliotece. Książki jakie chcę przeczytać mam na wyciągnięcie dłoni. Dla mnie jest to ogromny sukces, w szczególności gdy spadają mi obroty… A grupa osób, która odwiedza mój blog – nie spada.
Miewam żywe reakcje przy książkach. Dlatego lubię czytać książki w miejscu, gdzie mnie nie widać. Gdzie mogę wczuć się w klimat, bohaterów… Gdzie jestem tylko ja i książka. Dlatego marzy mi się coś na kształt swojego małego gabineciku, w którym będą same książki, taki worek napełniony grochem i lampa, która oświetla moje miejsce do czytania. A no i przydałby się też jakiś miziający dywanik.
Rzadko pożyczam swoje książki. W szczególności, gdy na półkach czuć same świeżynki… Często się boję, że mi ktoś te książki zniszczy. A wtedy marny jego los…
Średnio raz na tydzień jestem w księgarni. Czasem idę tam tylko po to, by jakiejś zbłąkanej duszy poradzić, by wybrała tę a nie inną książkę. Bo TĘ książkę, to ja czytałam… A ta… jest mi nieznana w blogerskim świecie. W sumie nie rozumiem dlaczego nie pracuję w księgarni lub bibliotece. Jest tu na sali ktoś z Bielska-Białej, kto załatwiłby mi pracę na takim stanowisku? Będę naprawdę pomocną duszą. Słowo!
Zdarzyło mi się, by za ostatnią stówę w portfelu kupić sobie książki. Myślę, że to już podchodzi pod uzależnienie. W sumie nie wiem, czy można takie szaleństwo wyleczyć. Z drugiej strony… Po co leczyć?
Kiedyś był boom na facebooka. Teraz używam go tylko dlatego, że mam na nim profil Recenzencki… A poza tym… O różnych ciekawych akcjach książkowych dowiaduję się poprzez facebooka. Recenzencki stał się dla mnie czymś w rodzaju „firmy”, do której trzeba co parę chwil zaglądać, by nic się w niej nie spaliło.
Zazwyczaj nie mam ze sobą zakładki… I za zakładkę służy mi bilet, który dostałam sekundę temu od kierowcy. A jak nie dostałam, to z pewnością się o taki bilet upominam, bo… jest mi on niezwykle potrzebny w czasie podróży.
Nie pamiętam dnia, w którym nie miałabym ze sobą książki… Obok telefonu i portfela, to najczęstsza cegła, jaką ze sobą noszę. Dlatego przydałby mi się czytnik… No ale… Kto mi kupi czytnik? Albo znacie jakiegoś sponsora, który mi go sprezentuje na urodziny, które mam, bagatela, 11 maja? Hmm? Hmm?
Najchętniej czytam nocą. Ale… ostatnio zepsuła mi się lampka… I nie mam lampki… i nie mogę czytać nocą. A lubię czytać nocą. Więc mam problem. Na nieszczęście są promocje na lampki, które nie są przystosowane do czytania. Toteż żyję bez lampki i nie czytam nocą. Ostatnio przeglądam książkę do angielskiego. Nocą. Światło z laptopa przebija się przez ciemne czeluście.
Nie lubię Kinga. W sumie czytam wszystko prócz Kinga. King, dla mnie, jest jak taka ameba. Na pewno nikt mnie do niego nie przekonana. Natomiast jeśli chodzi o sam gatunek książek… To tak jak Na PIĘKNEJ jestem otwarta na wszelakiej maści książki. Z tymże… Mnie zdarza się odłożyć książkę na półkę po przeczytaniu 1 rozdziału i więcej do niej nie wrócić.
Więc jakim to jestem czytelnikiem? Patrząc na ten elaborat z pewnością gadatliwym…

Chciałabym, by na to pytanie odpowiedziały blogerki:
Recenzje pisane emocjami oraz Mirror of soul 

Za wezwanie do odpowiedzi dziękuję Marcie z blog’a http://napieknej.wordpress.com/.

blogerka

Reklamy

12 comments on “Jakim jestem czytelnikiem?

  1. Agnieszka
    8 Maj 2014

    Łączę się w bólu – też nie mam lampki. Nie dorobiłam jej się mimo 8 miesięcy od zmiany miejsca zamieszkania. A czytanie przy świetle górnym to już nie to samo…

    • Recenzencki
      8 Maj 2014

      Chociaż Ty jedna mnie rozumiesz! :)

      • Agnieszka
        8 Maj 2014

        Całkiem inaczej jest, jak się ma lampkę – ona nadaje niepowtarzalny klimat wieczornemu czytaniu! :)

  2. Bombeletta
    8 Maj 2014

    Bukowa mania i zakupoholizm książkowy to godne uzależnienie – nie trzeba leczyć :D Ooo! Nie lubisz Kinga! To jest intrygujące i ta ameba też jest intrygująca, no bo czemu ameba? :D
    No a tak to szał i piękne zwierzenia :)

    • Recenzencki
      8 Maj 2014

      Ale czemu nie ameba? Jest taka oślizgła… i odstraszająca. :D

      A co do tekstu, w końcu miało byc tak trochę bardziej intymnie i od strony prywatnej… ;) Poza tym aż tak bardzo nago na tych zwierzeniach nie wyszłam ;) :D

      • Bombeletta
        8 Maj 2014

        Straszna straszność pisać takie rzeczy o Kingu – no ale rozumiem – lektura nie dla każdego :D

      • Recenzencki
        8 Maj 2014

        Pocieszam się, że chyba jeszcze jestem na niego za młoda :)

  3. Marta Augustynowicz
    8 Maj 2014

    No pięknie się rozpisałaś! Widać lenistwo zniknęło całkowicie ;) Teraz tylko przydałaby się jeszcze jakaś recenzja i wszystko wraca do normy ;)
    Kasiu, działaj! :)

    • Recenzencki
      8 Maj 2014

      Już jedną recenzję mam. Ale… jest ona w dłoniach mojego korektora, który zgłosił się do mnie z chęcią poprawienia mojej stylistyki :D Toteż czekam na uwagi, co by nie zardzewieć bez wiedzy, kiedy już nie łażę na studia :)

  4. takitutaki
    8 Maj 2014

    no ładny elaborat :) dogłębnie podeszłaś do tematu, a książki do recenzji rzeczywiście mogą być dobrym sposobem przy niższych obrotach :) a co do Kinga to może poczytaj jego książki pod pseudonimami.. Rose Madder czy Wielki marsz. Ciekawe pozycje, aczkolwiek jestem zwolennikiem teorii nic na siłę :)

    • Recenzencki
      8 Maj 2014

      I tak nie napisałam o wszystkim! Hehe :D Ale doszłąm do wniosku, że w szczególiki to się nie będę wdawać.

      Lubię filmy na podstawie książek Kinga… Natomiast jego styl kompletnie do mnie nie przemawia. Tak jakbym czytała elementarz po grecku :D ciężko.

      • takitutaki
        8 Maj 2014

        elementarz po grecku hehhe dobre :) czasem tak bywa z niektórymi :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 8 Maj 2014 by in Notatki.