blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Małe cuda, Cheryl Strayed

Strayed_Malecuda_500pcx_

Małe cuda (2014)
kategoria:  literatura współczesna
liczba stron: 400
cena: 36,90 zł
wydawnictwo: ZNAK
ocena:  8/10 

„Gdy tak patrzyłam wtedy na swoje odbicie w zmatowiałym lustrze, pomyślałam: Kobieta z dziurą w sercu.”[1] Kiedyś to ona potrzebowała porady. Dziś, kiedy już pokonała swoje demony… daje światło innym ludziom.

LUDZIE LISTY PISZĄ 

Zdarza się, że zwyczajnie potrzebujemy rady albo wsparcia. Problem pojawia się wtedy, gdy nie mamy do kogo otworzyć ust. Snujemy się w czterech ścianach jak duchy. Nawet lato, którego tak bardzo oczekiwaliśmy podczas srogiej zimy.  Nie zmusza nas do wyjścia z łóżka. Coraz częściej zamykamy się okienku komunikatora, jakby faktycznie mieścił się w nim lepszy świat. Coraz częściej umieramy, pozostawieni sami w sobie w eterze słów.
Po sukcesie „Dzikiej drogi” Cheryl Strayed zapukała na rynek wydawniczy z kolejną książką. Na okładce możemy przeczytać, że jest to: „Książka, którą w trudnym okresie życia będzie się nosić w torebkach i plecakach jako amulet lub talizman”. Nie wiem, czy ciągły brak pracy to już trudny okres życia… Ale postanowiłam wykorzystać słowa z okładki jako dobrą monetę i zaczęłam z książką (kolokwialnie rzecz ujmując) chodzić.
Nie spodziewałam się żadnego przełomu w swoim życiu. Chociaż pamiętam, że kiedy przeczytałam poradnik Reginy Brett „Jesteś cudem”, zmieniło się moje podejście do spraw, o których pisała autorka. Miałam nadzieję, że podobnie będzie z książką Cheryl Strayed. Po lekturze jej pierwszej książki dość długo nie mogłam zabrać się za recenzję. Wynikało to z niemożności opisania emocji, jakie poruszyła we mnie opowiedziana historia. Dlatego gdy na rynku pojawiły się „Małe cuda”, w ciemno zabrałam się do lektury.
Dla osób, które nie czytały żadnej książki Cheryl Staryed i zabrały się za lekturę „Małych cudów”, autorka jest laikiem. W końcu kto normalny udzielałby „porad, jak kochać i żyć” bez żadnego zawodowego doświadczenia? Kto wziąłby na siebie odpowiedzialność radzenia komuś, co zrobić w danej sytuacji, jeśli nawet nie studiuje psychologii? Taka jednak właśnie jest Cheryl. Zaczęła prowadzić rubrykę porad dla internautów. W dodatku ten angaż był całkiem przypadkowy i nieprzemyślany. Traktowała czytelników jak króliki doświadczalne. Trochę skojarzyło mi się to z pójściem do dentysty, który nie ma odpowiednich uprawnień… Autorka wykazała się totalnym brakiem wyobraźni, który mógł doprowadzić do tragedii. Mimo to ciekawiło mnie, jak poradziła sobie z tym zadaniem i dlatego zaczęłam tę książkę czytać.
Odpowiedzi na różnorodne listy przesyłane przez internautów są i poważne, i ciepłe… I mają taki prosty, przyjacielski ton. Są też okraszone humorem, który wywołuje szeroki uśmiech na twarzy:

„- Możesz uderzyć mnie niżej? – warknęłam pewnego razu tak ostro, że atmosfera natychmiast się popsuła i musieliśmy przerwać.
– Co cię podnieca w dawaniu klapsów? – spytałam w końcu.
– Klapsy są sexy – odpowiedział nonszalancko.
– Ale dlaczego uważasz, że są sexy? – nie ustępowałam.
– Ponieważ bardzo cię podniecają – wyjaśnił.
– Ponieważ mnie podniecają? – zdziwiłam się.
– Tak – odparł, a nasze spojrzenia skrzyżowały się.
 To wystarczyło. W chwili gdy popatrzyliśmy w sobie w oczy, dotarło do nas, że padliśmy ofiarą gigantycznego nieporozumienia – każde z nas poświęcało się, chcąc dogodzić drugiej osobie, a tymczasem żadne z nas nie było zadowolone. Klapsy podniecały mnie nie bardziej niż wycieczka do zoo. Mojego męża, jak się okazało, również. Godziliśmy się jednak na nie ze względu na domniemaną rozkosz partnera.” [2]

Cheryl Strayed w swoich poradach stara się  nie oceniać czytelników. Jest jednak mocnym oparciem, który zanim przejdzie do minusów, uwydatnia pozytywy danej sytuacji. Porady, które przeczytałam, zawsze miały pointę, która zachęcała do przemyśleń, do rozważenia, dlaczego właśnie nie powinnam postąpić tak, jak ona mówi… Porada, a nawet i cała książka są taką boją ratunkową, przy której człowiek nabiera wiary, że jeszcze jest szansa, by wyjść cało z opresji.
Tematyka listów jest szeroką paletą barw – począwszy od zdrady, która w obecnych czasach jest częstą przyczyną rozpadu związku małżeńskiego, skończywszy na uzależnieniu, śmierci, chorobie, aborcji, kazirodztwie, a nawet zagubieniu własnego ja, w którym człowiek seksualnie przestaje być sobą.
Oprócz porad, na kartach książki znajdziemy również fragmenty wywiadów z autorką, która powoli odsłania nam swoje życie. I zrozumiemy, dlaczego Cheryl Strayed dała sobie prawo do radzenia innym ludziom. Dlaczego nazwała siebie „Przyjaciółką innych ludzi”. I dlaczego tak naprawdę powstała ta książka. Cheryl Strayed w „Dzikiej drodze” opisuje znamiona, jakie pozostały jej po demonach, z którymi musiała się w życiu zmierzyć.

„Próbowałam uśmierzyć ból. Próbowałam pozbyć się tego, co było we mnie złe, żebym znowu mogła być dobra. Wyleczyć się z siebie.” [3]

Nie jest psychoterapeutką. Życie  wystarczająco dużo razy dało jej w kość,  by dzierżyła sobie prawo do pomocy innym ludziom.  I może właśnie dlatego ta książka staje się nam bliska. Cheryl Strayed w dość nietypowy sposób opatruje rany, dzieląc się przy tym własnym doświadczeniem i bagażem życiowym, który nie należy do lekkich. Ona przeszła przez swoją dziką drogę. Teraz czas na nas.

Książka została przekazana przez serwis interia360.pl
interia360

_______________________

[1] Cheryl Strayed, „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie”, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2013, s. 61
[2] Cheryl Strayed, „Małe cuda. Rady, jak kochać i żyć”, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2014, s. 122
[3] Cheryl Strayed, „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie”, op. cit., s. 58
_______________________

Katarzyna Sternalska blogerka
~ eyesOFsoul ©

Korekta: Aleksandra Guzik

 

Reklamy

2 comments on “Małe cuda, Cheryl Strayed

  1. Sebastian
    29 stycznia 2015

    No, no :) Nie spodziewałem się, ze jeszcze kiedys trafie w polskim internecie na kogoś tak inteligentnego oraz utalentowanego w kwestii pisania :) Naprawde gromkie brawa dla Ciebie, fajnie tez, ze prowadzisz tego bloga, dzieki czemu dzielisz się czescia swojego talentu z innymi :) Mam nadzieje, ze Twoj blog stanie się o wiele bardziej znany niedlugo :)

  2. Bombeletta
    13 Maj 2014

    Zastanawiałam się nad formą tej książki i jakoś do mnie nie przemawia, ale na pewno nadrobię niebawem „Dziką Drogę” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 13 Maj 2014 by in Książki.
%d blogerów lubi to: