blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Lasy w płomieniach, Nora Roberts

GOŚCINNA RECENZJA
Marty Bilewicz

LAST

Lasy w płomieniach (2012)
kategoria: romans
liczba stron:  400
cena: 34,90
wydawnictwo:  Świat Książki
ocena: 7/10

„Ty byś chciała mieć płomienie co noc. Płomienie co noc mają tyl­ko strażacy.”

~ Janusz Leon Wiśniewski

Wartka, szybka akcja, błyskawiczne zwroty, wspaniale nakreśleni bohaterowie, malownicze, gorące wręcz opisy leśnych pożarów, do tego czający się w pobliżu morderca i romans w tle. Tym razem wątek romantyczny naprawdę prowadzony jest w tle i stanowi rolę drugoplanową.
Bohaterką książki jest Rowan Tripp, córka strażaka, Luke’a Iron Mana Trippa. Zadziorna, pewna siebie i temperamentna dziewczyna, pracująca w sezonie jako Zulie, strażak-skoczek. Wykwalifikowana, doświadczona i odważna, skacze z samolotu do pożarów lasu, które następnie gasi, odcinając ogniowi drogę. Oczywiście nie robi tego sama. Towarzyszą jej inni strażacy, tak samo wyszkoleni jak ona. W tej specyficznej społeczności, gdzie życie jednego strażaka leży często w rękach drugiego, Zulies są związani ze sobą na śmierć i życie. Są dla siebie czymś więcej niż kolegami z pracy, są więcej niż przyjaciółmi, są jak rodzina, silnie ze sobą scaleni. Znają się jak łyse konie, ufają sobie, idą za sobą w ogień:

“- Zwą nas Zulies. Kiedy jedno z nas pada, podnosimy go”.

~ Nora Roberts, „Lasy w płomieniach”

Kiedy w bazie zawyje syrena, Zulies rzucają wszystko i pędzą do szatni, by migiem włożyć skafandry i przygotować się do skoku. Strażacy-skoczkowie skaczą w parach, lądując w samym sercu ognia, gdzieś tam, wśród płonących drzew, nie wiedząc, czy się uda i czy przeżyją tym razem. Twardzi, wytrzymali jak mało kto, odważni i zaprawieni w boju, rwą się do walki z ogniem i świętują, kiedy po kilkunastu godzinach udaje im się zdusić płomienie. I nagle w tą zażyłą społeczność strażaków, w bazie Missouli, wkrada się ktoś mocno niepożądany. Morderca.
Rok temu Rowan straciła partnera. Mimo to, jak na Zulie przystało, nie załamała się i skacze dalej. W tym sezonie, poznaje nowego, Gulla, którego ze względu na wrodzoną szybkość, przezwała Szybkie Stopy. Gulliver jest zabawny, odważny, bezpośredni i romantyczny. No i bardzo podoba mu się piękna Rowan. Dwójka naszych bohaterów, między którymi zapłonie uczucie gorące na podobieństwa ognia, który na co dzień gaszą, będzie się musiała zmierzyć z licznymi zamachami na spokój całej załogi. Na terenie bazy dochodzi bowiem do paru aktów sabotażu. W szatni ktoś robi gigantyczny bałagan, wyciągając z szafek ubrania i skafandry, w magazynie ktoś niszczy spadochrony, kilku pompom wodnym nagle brakuje uszczelek. Uszkodzony sprzęt, byle niedokręcona śrubka lub jej brak, mogą przyczynić się do śmierci strażaków, nic więc dziwnego, że ludzie zaczynają się denerwować, co odbija się na ich stresującej pracy. A w tym, co robią, nie mogą sobie pozwolić na nerwy, muszą mieć czyste umysły, nie mogą myśleć o tym, że coś może się nie udać. Precyzja i spokój to ich broń przeciw ognistej bestii.
Książkę czyta się migiem. Zanim się obejrzałam, miałam za sobą już dwieście stron i cieszyłam się, że jeszcze drugie tyle przede mną. Nie ma tu miejsca na nudę, nie ma zbędnych opisów i zbędnych dialogów. Malownicze i pełne pasji opisy płonących lasów są tak dopracowane, że nie mamy problemu z zobaczeniem w wyobraźni gryzącego dymu, pogorzelisk, spadających gałęzi.

“Usłyszała to, zanim jeszcze zobaczyła. Najpierw rozległ się grzmot, a potem pulsujące dudnienie. I poczuła falę żaru, który ogarnął jej twarz i wdarł się do płuc.
I wszystko wybuchnęło ogniem, a świat stał się złoty, pomarańczowy i czerwony, otaczając ich duszącymi chmurami dymu. Przez upiorny blask dostrzegła sylwetki, widziała poruszające się żółte kurtki i kaski strażaków toczących wojnę”.

~ Nora Roberts, „Lasy w płomieniach”

 Powieść jest bardzo dynamiczna, nie ma czasu odetchnąć, choć wyraźnie czujemy ulgę, kiedy Zulies udaje się zgasić ogień i mogą oni odpocząć. Odpoczywamy wraz z nimi. Książkę polecam, czyta się świetnie. Z pewnością jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Powyższą i inne recenzje znajdziecie na blogu Marty Bilewicz.

_______________________  mb (1)

~ Marta Bilewicz ©
Autorka takich powieści jak:
Zdążyć przed świtem”,
Goniąc cienie

Advertisements

5 comments on “Lasy w płomieniach, Nora Roberts

  1. konrad560
    26 października 2014

    Witam widzę, że Nora Roberts wydała swoją kolejną książkę. Ja mogę brać publikację tej pani w ciemno, ponieważ wiem, że się nie zawiodę. Przeczytałęm już kilka ostatnich książek, które były trochę mało znane i już z tą autorką zostaję dopóki będzie pisać swoje kolejne książki.

    • Recenzencki
      26 października 2014

      Witam, pierwszy raz się spotykam z opinią mężczyzny na temat tej Pani… no jest mi niezmiernei miło :)

  2. miqaisonfire
    19 czerwca 2014

    Hej, pisałam na facebooku, ale nie było odzewu, więc napisze jeszcze raz tu: czy dalej jesteś zainteresowana recenzowaniem magazynów z Wydawnictwa Colorful Media? Jeśli tak, to proszę o maila na adres martha.kosmala@gmail.com ;) Współpraca stała, nie jednorazowa.

  3. iza
    28 maja 2014

    miałam nadzieje na Twoje recenzje Troje Sary Lotz ( wspomniałam o tym wcześniej ) ale zdążyłam już przeczytać całość i jest super. przeczytaj koncznie :)

    • Recenzencki
      29 maja 2014

      Dla Ciebie wzięłam do recenzji :D Ale… nie wiem kiedy przeczytam :)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 16 maja 2014 by in Gościnne recenzje.
%d blogerów lubi to: