blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Pisane słońcem, Maciek Roszkowski

Lubawski_Malgorzata-idzie_500pcx

Pisane słońcem
kategoria: podróże
liczba stron: 192
wydawnictwo: Axis Mundi
ocena: 6,5/10

ODNALEŹĆ SIEBIE

Fundamentalną wiarą, w jaką człowiek powinien wierzyć… Jest wiara w siebie. Trzeba ją odnaleźć. Wtedy nawet pesymista patrzy na świat przez różowe okulary. 

~ Katarzyna Sternalska, blog Recenzencki

Ryszard Kapuściński powiedział kiedyś: „Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.”  Jeśli ktoś nie wie, co miał na myśli autor… Koniecznie musi przeczytać książkę Maćka Roszkowskiego. Po jej lekturze, tak jak ja zresztą, zechcecie spakować walizkę i ruszyć w podróż. Pozostanie tylko jedno ważne pytanie: Dokąd się udać?
Na okładce możemy przeczytać słowa: „Nigdzie nie dotrzemy, jeśli w pewnym momencie nie powiemy dość i nie ruszymy odważnie w poszukiwaniu promieni słońca.” Maciek Roszkowski zabiera nas w podróż w nieznane. Nie jest to tylko wycieczka w głąb Azji. Zresztą słowo „wycieczka” w kontekście całej książki brzmi dość obraźliwie. Nie spodziewałam się, że autor zaserwuje coś na kształt dzienników, które nie tylko pozwolą mi być w Azji, ale i pozwolą mi poczuć Azję – jej piękno, dobrobyt, część kultury.
Nie wiem, co tak naprawdę do mnie trafiło. Życzliwość ludzi, których autor spotkał na swojej drodze? Czy odmienność kultur i zwyczajów, które przedzierały się przez poszczególne kartki? Cokolwiek to było, nie potrafiłam oderwać się od książki.  I żałuję, że ta niezwykła podróż, pełna tak różnobarwnych emocji i doznań, trwała tak krótko. Trudno nazwać Maćka – w kontekście tego, co i jak napisał w swojej książce – turystą. Autor jest dla mnie swoistym przykładem pielgrzyma, który znalazł sposób i odwagę, by spełniać marzenia. Zatrzymać się, wyciszyć, odkryć siebie i świat, który od wieków jest przecież dla wielu z nas ciągłą zagadką. Kto w dzisiejszych czasach zdobyłby się na taki krok? Nie wyobrażam sobie rzucić wszystkiego ot tak. Jestem chyba zbyt sztywna i zamknięta w sobie, by zdobyć się na takie szaleństwo.
Miewam czasem takie momenty w życiu, kiedy czuję się tak nieważnym i nieznaczącym istnieniem, że świat wokół pochłania mnie bez reszty. Zatracam siebie w tym, co jest, w tym, co mnie otacza.” – ten cytat sprawia, że cały świat wokół mnie zamiera. Czytam go, przetwarzam i czuję, jakby autor wyrwał mi te słowa z końca języka. Odnoszę też wrażenie, że dużo w tej książce nauki o samotności. Czym jest, jak wygląda, z której strony do niej podejść… Richard Paul Evans w (maglowanych przeze mnie non stop) Dziennikach pisanych w drodze w podobny sposób próbuje odzwierciedlić pewne prawdy, teorię, a może i nawet mądrość, jaka wywodzi się właśnie z takich podróży. Maciek nie tylko mówi o kulturze, pokazując podobieństwa i różnice, ale i próbuje się w nią wtopić. Rzadko w książkach anglojęzycznych widać różnice kulturowe. Autorzy pisząc powieści, skupiają się bardziej na samej historii, jaką chcą opowiedzieć. Autor tak opowiada fragmenty historii obfite w malownicze pejzaże, że trudno jest go posądzić o jakiekolwiek nudziarstwo.
Japonia nie jest moim konikiem, acz zdarzyło mi się mieszkać pod jednym dachem z marzycielem, który chciałby odwiedzić Japonię (aż się dziwię, że nie wybrał sobie za żonę jakiejś Azjatki/Japonki). Kiedyś kupiłam mu książkę o Japonii. I faktycznie było w niej wiele z takiego typowego przewodnika (dlatego też rzadko recenzuję książki podróżnicze. No w sumie wcale. Serio. To moja pierwsza.)Maciek opowiadając o Japonii, wywołuje u mnie obrazy miejsc, w których mogłabym być. Które chcę już dziś jechać odwiedzić. Chciałabym „uwierzyć” w japońskie duchy. Doznać ich łaskę. Mieć tę świadomość, że pewne reguły, w które wierzą mieszkańcy, nie są tylko tradycją, ale i wyborem, który można samemu dokonać.
Autorowi można zarzucić poetyckość. Byłoby to jednak wielką hipokryzją z mojej strony, z racji tego, że sama „pisuję”* wiersze i nie uważam tego za jakiś błąd. Chociaż może powinnam? W każdym razie to dość nietypowe, co z pewnością zwraca uwagę każdego czytelnika. Mizernie przy tym jednak wypadają sformułowania, które raczył popełnić autor. (Tu aż, proszę sobie wyobrazić, grożę palcem!) Jedno z bluźnierstw, które przeczytałam, to określenie kobiety mianem „laska”. Uważam, że „laska” może być co najwyżej do podpierania, a nie do określenia kobiety, która kąpie się topless. Jako kobieta czuję się dotknięta takim określeniem. Ponadto nie podobało mi się stwierdzenie: „Teraz wsie pustoszeją, zostają w nich głównie starzy ludzie, w których są coraz bardziej wyizolowani.”[66] Nie uważam się za starego człowieka, a też mieszkam na wsi. W dodatku przeniosłam się z jednej wsi, na drugą wieś. Jeszcze bardziej zacofaną… ha! Idąc dalej: „Oczywiście nasze wsie są często patologiczne – alkoholizm, bicie dzieci (…)” Jeśli używamy słowa często – musimy zwrócić uwagę, że mówimy o jakiejś wielokrotności. Czytelnik może dojść błędnie do wniosku, że co drugi dom na wsi to rodzina patologiczna, w której mąż bije dzieci, a te dzieci to już na pewno są stare i niedołężne. Znalazłoby się też parę potknięć językowych, które korektor powinien wychwycić. I tu moje zdziwienie, że zostały te potknięcia przepuszczone.
Wydaje mi się, że koncepcja książki z góry zakładała, że ma to być coś lekkiego, wypisującego się ze sztywnych ram, jakie narzuca książka podróżnicza. Szkoda, że niektóre wątki nie były kontynuowane. Czasami miałam też wrażenie, że autor uciekał w trakcie pisania gdzieś indziej. Cieszę się, że Maciek postarał się w książce oddać to, co według niego jest ciekawe. Gdybyśmy mieli do czynienia z dziennikiem spisywanym dzień po dniu, natłok emocji i może pewnego literackiego nieokiełznania mógłby okazać się nie do przyjęcia. A tak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to dobra książka, klimatyczna. Pięknie oddająca ducha Azji. I mimo potknięć uważam, że kolejna książka Maćka może podbić jeszcze bardziej moje serce. O ile będzie… Czego życzę autorowi najbardziej.

olga lidia kozłowskazdj. Olga Lidia Kozłowska, kadr z rozdziału „Tam, gdzie Śiwa tańczy”

Na zakończenie kilka słów odautorskich:

Co do tych niewdzięcznych sformułowań, to zgadzam się, że są niefortunne. Jakbym teraz mógł to bym je zwyczajnie zmienił. Laski na dziewczyny. Często na czasem lub zdarza się. To takie przeoczenia z mojej strony i oczywiście nie miałem na myśli nic negatywnego, obraźliwego. Po prostu za bardzo się posunąłem w luzackim stylu tego rozdziału. Tekst o Laosie to jedyny tekst pisany dawnej, już 6 lat temu (inne w trakcie ostatniej podróży lub po niej na bazie notatek z podróży) i prawie w ogóle go nie zmieniłem od tamtej pory. Dlatego myślę, że wyszedł najgorzej i najwięcej w nim tego, do czego można się przyczepić.
Co ciekawe korekty książka miała aż cztery. Najpierw mój tata, były dziennikarz proponował swoje uwagi. Później redaktorka Kasia z wydawnictwa robiła swoją korektę. Później pani Ewa Wołoczko z Centrum Studiów i Badań im. Ryszarda Kapuścińskiego, a później jeszcze raz Kasia z wydawnictwa. Nikt nie zwrócił uwagi na nieszczęsne laski, alkoholizm czy wyizolowanie. Alkoholizm istnieje, ale nie tylko na wsi i nie często, ale się zdarza. Wyizolowanie i samotność także, zwłaszcza jak się porównuje do kultur w większości azjatyckich krajów, choć nie tak skrajnie jak to sformułowałem, a w mieście zdecydowanie bardziej niż na wsi.

_______________________

Katarzyna Sternalskablogerka
~ eyesOFsoul ©

Korekta: Aleksandra Guzik

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 29 lipca 2014 by in Książki.