blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Czarna piosenka, Wisława Szymborska

Szymborska_Czarnapiosenka_500pcx

Czarna piosenka (2014)
kategoria: literatura piękna, poezja
liczba stron:  96
cena: 34,90 zł
wydawnictwo: ZNAK
ocena:  –/10 

Wydaje się bowiem […] że piszemy nie palcami, lecz całą swą osobą. Nerw, który zawiaduje piórem, okręca się wokół każdego włókna naszej istoty, przewleka przez serce, przenika wątrobę.

~ Virginia Woolf

„(…) ALE NIE O TO CHODZI, JAK CO KOMU WYCHODZI”

Znam wielu ludzi, którzy poezji po prostu nie lubią. Jest dla nich zbiorem zbiorem nic nieznaczących słów, które ktoś sobie ułożył na kształt wiersza i nazwał poezją. Pod jakimś tam artykułem, w bliżej nieznanym mi czasie, człowiek o nicku leszekm napisał: „Wiersze to nie jest medium proste w odbiorze. (…) Poezję trzeba umieć czytać. Wiersz to nie jest paragon, że każdy może go wziąć i wiedzieć, co jest grane.”  Z tomikami jest tak jak z książkami – można je przeczytać w jeden wieczór. Ale czy to oznacza, że zrozumie się wtedy sens, który chciał nam autor przekazać?
Równo dwa lata po śmierci mamy okazję przeczytać „Czarną piosenkę”, tomik poezji Wisławy Szymborskiej, który – podobno – nigdy nie miał być wydany. Debiutanckie teksty autorki odbiegają od tego, co poetka w zwyczaju nam serwowała. Ale nie możemy jej  przecież za to winić. Każdy kiedyś musiał jakoś zacząć. I ten tomik poezji nie jest po to, by sępy osiadły na każdym niezgrabnym zdaniu, jakie poetka napisała. Jest po to, by zachować ją w pamięci. „Czarna piosenka” nie jest tomikiem, który powinno się poddawać krytyce. Był na to czas i było na to miejsce.  Ten tomik chce nam pokazać, jaka była, zanim zaczęliśmy ją doceniać. To takie krótkie CV, które wprowadza Szymborską do twórczości już bardziej dojrzałej.
A było to, Drodzy Czytelnicy, niedawno. Dokładnie 69 lat temu w lutym młodziutka Szymborska zawędrowała do redakcji „Dziennika Polskiego”. Sam fakt, że zechciała pokazać komuś cząstkę siebie zawartą w wierszach, można uznać za akt odwagi. Ze wszystkich wierszy tylko jeden z nich doczekał się druku.  Przeredagowany i skrócony, opublikowano na łamach „Walki”  – cotygodniowego dodatku do „Dziennika Polskiego”. W tamtym okresie dużą rolę odegrał Adam Włodek. Był dla Szymborskiej prawdziwym mentorem: „Adam nie mówił mi wprost, że moje wierszyki są straszne, ale przez umiejętnie podsuwane książki pozwalał mi to zrozumieć – Szymborska będzie wspominać mistrza starszego zaledwie o rok. – Nie wytykał mielizn w mojej pisaninie, ale starał się podkreślać te nieliczne wersy czy choćby urywki wersów, które uznał za lepsze od całej, przeważnie długiej reszty. I taka była jego metoda wobec wszystkich początkujących poetów – nie zniechęcać z miejsca, nie wyśmiewać, raczej chwalić to, co od biedy chwalić można było.”  To on stworzył poetkę – obudził w niej ducha, który w późniejszych latach dostał Nobla.
Nie możemy jej winić za „Czarną piosenkę”, bo tego tomiku nie przygotowała Wisława Szymborska. Nie możemy też go oceniać jako debiut, bo jako taki nigdy się nie ukazał. Te wiersze zostały zebrane przez męża poetki. Stały się więc dla nas jedynie spuścizną, ukłonem od najbliższych – Dla nas, najwytrwalszych Czytelników. Nie skuszę się o ocenę wierszy, bo są one dla mnie jednymi z trudniejszych, jakie przyszło mi kiedykolwiek przeczytać. Nie umiem wejść w umysł dwudziestodwuletniej Wisławy, bo mi nigdy nie przyszło żyć w czasach powojennych.  Styl pisarki, od tych pierwszych kroków do nagrody Nobla, diametralnie się zmienia. Nie ma w nich tej dobrze znanej nam ironii lub takiego prostego zdziwienia się światem. Jest Szymborska – bez retuszu. Z workiem potknięć i niedociągnięć. Klimat panuje dość mroczny. Widmo wojny i zagłady przewija się prawie w każdym wierszu. W dodatku, Szymborska próbuje stać się chemikiem, który rozbiera związki frazeologiczne na pojedyncze wiązania. Próbuje nadać im nowy sens. Odkurzyć je ze starych znaczeń.
„Czarna piosenka”  wydana przez Wydawnictwo Znak jest ilustrowana rękopisami i maszynopisami poetki. Daje nam to możliwość podpatrzenia, jak w ogóle autorka zaczynała tworzyć wiersze. To trochę tak, jakby tata-stolarz zabrał nas do pracowni i pokazał rysik i kartkę, na której w późniejszym czasie powstanie szkic stołu, a jeszcze później sam stół. Ten tomik jest trochę zapowiedzią późniejszych myśli i wierszy Poetki. Może nie jest to dość wyraźnie ukierunkowane, ale przecież gdzieś w tych myślach ukryła nam się Szymborska, jaką dziś dobrze znamy. Myślę, że warto sięgnąć po ten zbiór wierszy. Choćby dla samej potrzeby odtworzenia tamtejszych zdarzeń przez dzisiejszą świadomość i wrażliwość (tudzież jej brak). Kto wie?

 

CZARNA PIOSENKA
~ Wisława Szymborska

Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość – któż ją odgadnie. Przeszłości pewien – któż.
Myśli zmrużyć i grać czarną piosenkę.

Tańczono twarzą przy twarzy. Tańczono. Nagle ktoś upadł.
Głową o parkiet. W takt. Omijano go w rytmie.
Nie widział kolan nad sobą. Powieki świtały blade,
wyjęte z ciśnienia wrzawy i nocy dziwnych kolorów.

Nie tragizujmy. On żyje. Może za dużo pił
i krew na dłoni to szminka? Tutaj nie stało się nic.
To jest zwyczajny leżący. Sam upadł i wstanie sam,
skoro już przeżył tę wojnę. Tańczono w słodkiej ciasnocie,
wentylatory mieszały żywioł upalny i chłodny,
saksofon zawodził psio do różowego lampionu.

Książka została przekazana przez serwis interia360.pl
interia360

_______________________
Katarzyna Sternalska
~ eyesOFsoul ©

blogerkaKorekta: Aleksandra Guzik

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 4 grudnia 2014 by in Książki.