blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Królowa lodów z Orchard Street, Susan Jane Gilman

KRÓLOWA LODÓW Z ORCHARD STREET grzbiet 40.indd

Królowa lodów z Orchard Street (2015)
kategoria: literatura współczesna
liczba stron: 608
cena: 39,90
wydawnictwo: Czarna Owca
ocena: 10/10

„Mieszkaliśmy w Ameryce zaledwie trzy miesiące, gdy stratował mnie koń. Nie wiem, ile dokładnie miałam lat. Sześć? W tamtych czasach nie prowadzono rejestru urodzeń. Pamiętam tylko, że biegłam Hester Street, szukając taty. Ponad głową miałam wyblakłe niebo ograniczone dachami i drabinami ewakuacyjnymi. (…) Usłyszałam tętent, potem runęłam na ziemię. Przemknęło mi przed oczami kopyto, potem poczułam rozżarzone do białości ostrze bólu. A potem nic.
Koń, który mnie stratował, ciągnął wózek z lodami za centa. Cóż za wyrafinowana ironia losu, prawda? Gdybym została okaleczona przez handlarza starymi szmatami albo sprzedawcę węgla, nigdy nie zostałabym Lillian Dunkle, tą, którą zna dzisiaj cały świat. Na pewno nie byłabym legendą.” s.9

O KROK

Jednak los chciał, żeby tata Malki w szale porewolucyjnej Rosji, podjął decyzję o ucieczce do Ameryki. Tam miała na nich czekać świetlana przyszłość. Tymczasem mała Malka zaraz po przyjeździe do Nowego Jorku ulega wypadkowi. Porzucona przez rodziców… wygląda jak dziewczynka z zapałkami, której życie nie szczędzi przykrości. Tym razem jednak dziecko przeżyje. Pod swe skrzydła przygarnia ją sprawca wypadku – lodziarz Dinello. Być może to wyrzuty sumienia nie pozwoliły mu oddać dziecka do przytułku? A może to tylko przypadek, że Malka trafiła do włoskiej rodziny sprzedawców lodów? W każdym razie ktoś tamtego dnia czuwał nad małą Malką. I to w końcu ona, gdy już nabrała sił i wprawy, stała się prawą ręką państwa Dinello. Dzięki niej powstawały coraz to nowe smaki lodów, a interes stawał się coraz bardziej dochodowy. I tak mała Malka wyrosła na Lilian, która dzięki dobrodziejstwu pani Dinello, poszła na studia. Tam też poznaje Alberta – młody radykał, komunista, Żyd. Mogłoby się wydawać, że tych dwoje tak wiele dzieli… Jednak jak sami zdążycie się o tym przekonać – miłość nie wybiera. Spada jak grom z jasnego nieba, mieszając w sercach i głowach.
Wszystko nabiera rozpędu, kiedy umiera pani Dinello. Na czele lodowego imperium staje Liliana. Wraz z Albertem rusza na podbój Ameryki. I choć w tamtych czasach Amerykę trawił kryzys, a wojny gangów były niemalże codziennością, to młoda Lilian nieugięcie prze do przodu. To spowodowało narodziny silnej i niezłomnej bizneswoman.  Demony z przeszłości jednak mocno tkwią w psychice głównej bohaterki. Jej nie da się polubić. Być może to wynik dzieciństwa? W końcu trudno jest dorastać w świadomości, że rodzice nie kochają ani też nie szanują swojego dziecka: „Nie dość, że jest dziewczyną. Nie dość, że jest brzydka. To teraz chce mi pan jeszcze powiedzieć, że będzie kaleką? Niech pan powie doktorze, co mam zrobić z taką córką? – może pan ją tu zatrzymać, jeśli o mnie chodzi. Żaden z niej pożytek. Odwraca się i pośpiesznie wychodzi.”
Mogłoby się wydawać, że kalectwo Lilian uczyni ją słabą. Nic bardziej mylnego! Od razu przypomina mi się mój pobyt w Zakopanym. Wychodziłam wtedy na Giewont. Już u szczytu byłam pełna wykończenia i demobilizacji. Aż tu żwawym krokiem mija mnie mężczyzna o kulach z amputowaną nogą. Do dziś – a było to parę lat temu – nie mogę wyjść z podziwu. Wtedy tak naprawdę zrozumiałam, że kalectwo to kwestia umysłu. U Lilian przerodziła się ona w determinację i siłę. Po trupach do celu… Przez to stała się szorstka, zgorzkniała, a to w prostym rachunku doprowadziło do osamotnienia.
Ta książka to kalejdoskop życia. Im głębiej wchodzimy w życiorys bohaterki, tym łatwiej jest nam zrozumieć ją i jej postępowanie. Motywem przypomina nam Kopciuszka… W końcu od łachmanów wzbiła się aż po milionowe przychody. (Dla nie lubiących bajek – motywem przypomina również Slumdoga „milionera z ulicy”.) Susan Jane Gilman ukazuje los imigrantów i Nowy York w dość brutalnej odsłonie. A mimo to, książki nie można uznać za trudną. Pisać z lekkością o takich sprawach, to naprawdę spory kunszt. Autorka sprawiła mi ogromną przyjemność. Niebanalny humor doprawiony goryczą życia – to jest to, czego brakowało w mojej literackiej przygodzie.

Dlatego przeogromnie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za możliwość zatopienia się w tej lekturze. Było pysznie! 

czarnaowca_nowe-logo-kwadrat-698x698

_______________________blogerka

Katarzyna Starostka
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

3 comments on “Królowa lodów z Orchard Street, Susan Jane Gilman

  1. ladylaurabloq
    26 listopada 2015

    Świetna książka ,z chęcią przeczytam.

    • Recenzencki
      26 listopada 2015

      Smakowita! I taka inna… Trochę bolesna. Trochę prawdziwa. Trochę zagłębiamy się w historię… A trochę od niej odchodzimy. :)

      • ladylaurabloq
        26 listopada 2015

        Takie lubię najbardziej,dzięki .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 listopada 2015 by in Książki and tagged , , , , .