blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

A czy ty też wolałbyś wiedzieć?

„Marnujemy swój cenny czas na związek z byle kim. Z kimś kto nas nudzi, nie pasuje charakterem ani stylem życia. Tak w zasadzie to nawet za specjalnie go nie lubimy. Marnujemy, zamiast w spokoju czekać na kogoś kto sprawia, że aż kurwa chce się żyć.”

~ kotowate.soup.io

O niemiłościach

Trochę nie wierzę w miłość, która ma kompleksy. Która oczekuje od drugiej strony lojalności – a gdy tylko może – sprawdza go na każdym kroku. (Dodam, że w związku powinna być jawność. Dawniej nie było tyle rozwodów, bo nie było możliwości ukrywania swoich potrzeb na komunikatorach, czatach, gadulcach, mailach.) Natomiast nie wierzę też w miłość, która nie przechodzi kryzysów. Która jest idealna. Czasem warto się pokłócić, posprzeczać, „dać sobie (filozoficznie) w mordę”  – po to by te reakcje w sobie wyczulić. By wiedzieć, że można na tego swojego męża/żonę liczyć, kiedy nagle powinie nam się noga w interesach. I zamiast milionowego przychodu jest jeden wielki dług.

kadr z filmu "By the Sea"

kadr z filmu „By the Sea”

Najgorzej jest jednak w związkach, w które sprawiają wrażenie czystego układu. Coś w rodzaju wymiany usług: „ty mi dajesz pieniądze, ja wychowuje twoje dzieci.”  Nie umiem do końca określić, czy te kobiety nie wiedzą, że ich mężowie je na każdym kroku zdradzają? Czy są tak cholernie i ślepo zakochane, że nie dopuszczają nawet takiej ewentualności… Co więcej: zastanawiam się czy ja i inni mi podobni dobrze robią, milcząc. Ale czy ktoś jest na tyle odważny, by wziąć na barki odpowiedzialność za rozpad czyjegoś małżeństwa? Myślę, że wszyscy czekają, aż sprawa sama się rozwikła. Czy powinniśmy się czuć współwinni?

Przede wszystkim sama wolałabym nigdy nie znaleźć się w takiej sytuacji. A gdybym miała wybór: wolałabym wiedzieć. Bo miałabym wtedy szanse i czas na ułożenie sobie swojego życia na nowo. O ile udałoby mi się z takiego ciosu podnieść.

_______________________blogerka

Katarzyna Starostka
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

4 comments on “A czy ty też wolałbyś wiedzieć?

  1. ladylaurabloq
    12 grudnia 2015

    Ty wolałabyś wiedzieć ,ale milczysz nie pomagając komuś?Nie rozumiem ,ale zawsze jest jakiś powód,niekoniecznie miłość, aby z kimś być…przyzwyczajenie,poranna kawa…

    • Recenzencki
      12 grudnia 2015

      Jeśli chodzi o tą parę – znam ich z widzenia, z imprez, na których jesteśmy zaproszeni. Nie utrzymuję z nimi stosunków bliższych, niż grzecznościowe „cześć” w korytarzu lub przy papierosie. Dlatego chyba w tej sytuacji nie miałabym prawa powiedzieć, że wiem coś, co mogłoby zmienić ich życie. Potrafiłabyś podejść do tej kobiety i powiedzieć jej prosto z mostu, co wiesz? Tu właśnie wkracza ta odpowiedzialność. Nie śledziłam nigdy jej męża. Nie mam dowodów. Znam jego wybryki z opowiadań. Może gdybym była pewna, postąpiłabym inaczej. Ale w każdym razie – to wciąż jest odpowiedzialność za istnienie czyjegoś małżeństwa.

      Poza tym napisałam to dość lakonicznie (z racji tego że nawet w internetach nie jest się do końca anonimowym), nie ujmując wszystkich argumentów i sytuacji.

      • Paula
        12 grudnia 2015

        też wolałabym wiedzieć…ale niektórzy może wiedzą i jest im tak dobrze. tak jak napisałaś może to jakiś układ… bo sądzę że ona się domyśla tyle, że jak jest dziecko to też priorytety się zmieniają więc może nie chcieć nic zmieniać. Dowiedzieć się od jakiejś w sumie obcej osoby to odrazu jest że co kogo to obchodzi i żeby się nie wtrącać. no cóż pozostaje tylko się przyglądać… :)

      • Recenzencki
        13 grudnia 2015

        Poza tym uważam, że zdrady/zdrad nie da się długo trzymać w tajemnicy. W sensie wiecie… Komuś może się powinąć noga. Może się raz zapomnieć. Jakiś skok w bok. Jednorazowy. Cichy… A w tej sytuacji, którą opisuję – to jest dość głośne. I jestem zdziwiona, jak to małżeństwo funkcjonuje…

        Dlatego wspomniałam w tym wpisie o „układzie”. I nie wiem do końca, czy w tym związku rządzi ślepa miłość i kłamstwo, czy układ, by rodzina i przyjaciele nie domyślili się prawdy.

        Zastanawia mnie jedno: co ten facet ma w głowie? Albo raczej czego nie ma, bo racjonalnego myślenia już dawno jest pozbawiony. Zawsze mnie to fascynowało: mężczyzna wybiera kobietę, z którą chce spędzić resztę życia, a potem – jak głoszą plotki – jeździ na podboje miłosne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 12 grudnia 2015 by in Notatki.