blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Zimowe panny, Cristina Sánchez-Andrade

zimowe_panny-muza-ebook-cov

Zimowe panny
kategoria: literatura obca
liczba stron: 320
cena: 34,90
wydawnictwo: MUZA
ocena: 6/10

To zimno nie jest twoje.
To zimno niczyje, które zostawił po sobie
nie wiadomo kto.
(…)
Cisza. Śnieg z innego opowiadania prószy
na twoje palce.
~ Olga Orozco

ECHO PRZESZŁOŚCI

Mimo że tytuł nie jest dość ciepły, to lektura Cristina Sánchez-Andrade, „Zimowe Panny” przeniosła mnie wprost w ramiona klimatycznej Hiszpanii. Sama Hiszpania kojarzyła mi się zawsze z sjestą, wysoką temperaturą i pikantnymi przyprawami. Po samej okładce wydawać by się mogło, że autorka zabierze mnie właśnie w te rejony Hiszpanii. Nic bardziej mylnego! Ale o tym to za chwilę.
Autorka opowiada historię sióstr, które po wieloletniej nieobecności wracają do małej galicyjskiej wioski. Saladina i Dolores opuściły swój rodzinny dom po tym jak żołnierze aresztowali ich dziadka. Długo tułały się po świecie, aż w końcu postanowiły wrócić do korzeni. Mają nadzieję, że w domu znajdą spokój. Zajmują się Gretą – krową – którą wyprowadzają na pastwisko, szyją, pieką chleb, robią konfitury z fig, słuchają radiowych opowieści… Jednak ich powrót budzi w mieszkańcach niepokój. Okazuje się, że Don Reinald, dziadek sióstr, ze wszystkimi z Tierra de Chá podpisał umowę sprzedaży. W umowie mieszkańcy zgodzili się oddać swoje mózgi do celów badawczych. Teraz sąsiedzi sióstr chcą odzyskać tę umowę. To jednak nie koniec tajemnic. Z nieznanych przyczyn same siostry również mają coś do ukrycia… Co mogło się stać w Anglii, z której uciekły?
Najbardziej urzekły mnie postacie wykreowane przez Cristina Sánchez-Andrade. Są one barwne i nie wieje od nich nudą. Ich enigmatyczność sprawiła, że od książki wręcz nie mogłam się oderwać. Oprócz dziadka od mózgów, poznajemy też dentystę, który aż czyha na zmarłych! Nie wspominając o księdzu, któremu grzechy rozsypują się jak paciorki różańca – bez zająknięcia. Jest jeszcze „wieczna” wdowa, babcia co patrzy w przyszłość i wujek, który w sumie niewiadomo czyim jest wujkiem.
Na początku wspomniałam o klimatycznej Hiszpanii. Niech Was to nie zmyli… Bo w tej książce poznacie coś poza sielskim życiem. Autorka pokaże Wam mroczność tajemnic, które aż przyprawiają o dreszcze. Cristina Sánchez-Andrade do końca trzyma Czytelnika w niepewności. Tak naprawdę możemy się tylko domyślać, co siostry mają na sumieniu i jak to wpłynie na ich dalsze losy.  Tierra de Chá przypomina mi troszkę Chester’s Mill, które zostało uwięzione w kopule. Czytając tę książkę wręcz czułam to odizolowanie mieszkańców od reszty świata.
Mimo licznych plusów, sama książka może się niektórym z Was nie podobać. Nie ma co porównywać autorki z naszą polską pisarką Tokarczuk czy też Marquez’em. Brakuje w tej książce pewności siebie. Autorka bardzo bezpiecznie poprowadziła wątki. Ta senność i nostalgia były bardzo wyczuwalne. Ktoś, kto uwielbia zwroty akcji – nie powinien ich szukać w „Zimowych pannach”. Już po pierwszych stronach widać oszczędność w narracji. Wszystko zdaje się być owiane gęstą tajemnicą. I właśnie ta tajemnica jest jakby motywem przewodnim całej powieści. Każdy z tych bohaterów – czy siostry, czy też sami mieszkańcy wioski – wydają się być zastraszeni przez własne lęki i grzechy. To zamknięcie w dużej mierze prowadzi do frustracji. To tak jakby człowiek ciągle widział lizaki za szybą i nigdy nie mógł ich dotknąć, a tym bardziej zjeść.
Jednak zachęcam Was do spróbowania tego typu lektury. To na pewno coś innego. W szczególności jeśli trafi się taki czytelnik jak ja. Który uwielbia Richarda Paula Evansa i Magdalenę Witkiewicz, a wszyscy inni autorzy trochę schodzą na dalszy plan. Warto sięgnąć po coś nowego. A jeśli uwielbiasz odkrywać tajemnice – to ta książka z pewnością będzie dla Ciebie.

Książka została przekazana przez Business & Culture – strategie i komunikacja oraz Wydawnictwo MUZA, za co jeszcze raz dziękuję.

_______________________blogerka

Katarzyna Starostka
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

2 comments on “Zimowe panny, Cristina Sánchez-Andrade

  1. Marta Zagrajek (@Zukoteka_)
    10 kwietnia 2016

    Nostalgia może być też dobrą stroną książki, tak jak powolność w skandynawskich kryminałach :)

    • Recenzencki
      10 kwietnia 2016

      I tu masz rację. W szczególności, że te skandynawskie kryminały są specyficzne. A ta nostalgia u CSA też jest taka szczególna. Zawsze jestem za tym, by próbować nowości. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 kwietnia 2016 by in Książki.