blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Droga, Cormac McCarthy

GOŚCINNA RECENZJA
Kamila Borkowskiego

Droga (2006)
kategoria: science fiction
liczba stron:  268
cena: 34,90
wydawnictwo: Literackie
ocena: 9/10

„Zapominamy to, co chcemy pamiętać, a pamiętamy to, o czym chcielibyśmy zapomnieć.”

MANIFEST

Jak pisać o czymś, co jest człowiekowi najbliższe? Jak przelać na papier to, co tkwi głęboko w sercu i sprawić, by czytelnik poczuł jego bicie pomiędzy kartkami opowiadanej historii? A w końcu, w jaki sposób wyrazić tę największą miłość, jaką jest miłość łącząca rodzica i dziecko, na łamach powieści i otrzymać za to nagrodę Pulitzera? To jedne z wielu pytań, na jakie odpowiedział Cormac McCarthy, pisząc jedną z najważniejszych powieści w swoim literackim dorobku, która okazała się międzynarodowym bestsellerem. I nic dziwnego, bo „Droga” to nie tylko jedno z najwybitniejszych dzieł amerykańskiej literatury współczesnej, ale elegia, psalm na cześć najpiękniejszych wartości człowieka, tego, co ulotne, kruche, i ważne.
Jest noc. Budzicie się w nieprzeniknionej ciemności, wyrwani ze snu nagłym wstrząsem ziemi. W świecie, który jest umarły. W którym nie świeci słońce. Gdzie nie żyje już żaden ptak, a wyschnięte drzewa jedno po drugim z łoskotem upadają na ziemię. W świecie, w którym już dawno zapomniano o człowieczeństwie, a będący na skraju śmierci głodowej ludzie stali się bezmyślnymi kanibalami. I wszystko, co macie, to wędrujący z wami kilkuletni syn. Dwa plecaki. I jeden kierunek w stronę morza. W ucieczce przed mrozem.
Witajcie w „Drodze” – książce, która wami wstrząśnie. Zmieni postrzeganie świata. I wyciśnie ze wszystkich łez, które jeszcze macie.
„Droga” to przejmujący obraz dramatycznej walki o przetrwanie, w zniszczonej nieokreślonym kataklizmem Ameryce. Walki o żywność, odrobinę wody, ciepła. W przeciwieństwie jednak do innych pozycji tego gatunku, sam kataklizm nie jest na pierwszym planie. Tak naprawdę nie wiadomo nawet, co było przyczyną apokalipsy, ponieważ w tej historii nie to jest najistotniejsze. Tutaj najważniejsze są emocje pomiędzy głównymi bohaterami, ojcem i synem, którzy pokonują setki kilometrów poprzez wyjałowioną, spopielałą krainę, ścigani przez głód i zimno, narastającą desperację i rozpacz. Mimo wszystko jednak, zachowują oni człowieczeństwo, są swego rodzaju powiernikami zapomnianych reliktów z dawnego świata, takich jak miłość, troska, poświęcenie. Powiernikami pochodni, jaką oświetlają zimną, nieprzejednaną rzeczywistość. Jak sami o sobie mówią – „niosą ogień”. I z tym ogniem idziemy z nimi również my, towarzysze tej tragicznej wędrówki.

„- Mogę o coś spytać, tatusiu?
– Tak. Oczywiście, że możesz.
– Co byś zrobił, gdybym umarł?
– Gdybyś umarł, to też chciałbym umrzeć.
– Żebyśmy byli razem?
– Tak. Żebyśmy byli razem.”

Powieść napisana jest w sposób charakterystyczny dla poprzednich dzieł autora. Oszczędnie, a jednocześnie poetycko. Tylko tym razem bez skrupułów. Są fragmenty tak przytłaczające, że trudno jest czytać dalej. Niejednokrotnie sam odkładałem książkę na bok, by jakoś na nowo poskładać się wewnętrznie. Wszak przez całą historię nie da się nie domyślać, jaki będzie kres tej wędrówki. I ze strony na stronę czyta się z coraz bardziej ściśniętym gardłem. A jednak, zdarzają się również opisy niezwykle sugestywne i piękne. Jakby przez ołowiane, zasnute niebo przedarł się choć jeden promień słońca, o którym krążyły już tylko wspomnienia.
Na ogromny ładunek emocjonalny, jaki cechuje tę powieść, składają się również w ogromnej mierze dialogi pomiędzy ojcem i synem. O śmierci, życiu, dobru i złu. Proste, pozornie trywialne, zawierają przeraźliwą prawdę o realiach, z jakimi przyszło im się mierzyć, i o świecie którego nigdy już nie zobaczą. Bo jak wytłumaczyć dziecku, dlaczego inni ludzie zabijają drugich? Dlaczego umarły zwierzęta? Dlaczego są w życiu gorsze rzeczy od śmierci? Dlaczego morze nie jest niebieskie?

„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem.
Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”

Cormac McCarthy wykreował historię rozdzierającą serce, a zarazem pokrzepiającą. To jakby list z alternatywnych czasów. List, który ma za zadanie otworzyć nam oczy na cuda otaczającego nas świata. Na to jak dużo szczęścia mamy, mogąc objąć najbliższe nam osoby pod czystym, jasnym niebem, wśród błogosławieństw, jakich często nie doceniamy. To również pytanie, co będzie dla nas się liczyło, gdyby cały znany świat miał się właśnie skończyć. Pieniądze, które stracą znaczenie? Samochód? A może równy oddech śpiącego obok ukochanego człowieka. I świadomość, że zrobi się wszystko, by go ocalić…
„Droga” to książka, która boli. Swoją bezpośredniością, ostrym jak brzytwa stylem, szczątkowością. Ale przede wszystkim jest historią tak dojmującą i wzruszającą, że wyciska łzy nawet z największych twardzieli. Jest to bowiem manifest. Manifest miłości i bezwarunkowego oddania. Na niecałych trzystu stronach, autor dedykuje swoje życie własnemu synowi. I w końcu samą książkę. Refleksję nad tym, co istotne.

_______________________

Kamil Borkowski
~ truman ©

Advertisements

2 comments on “Droga, Cormac McCarthy

  1. Karolina Nos-Cybelius
    31 sierpnia 2016

    Widziałam niedawno ekranizację. Bardzo poruszający film… Twój wpis zachęca do sięgnięcia też po książkowy oryginał. Na pewno kupię. Tym bardziej, że nie czytałam jeszcze nic McCarthy’ego. Wypada to zmienić :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21 sierpnia 2016 by in Książki.