blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Pracownia dobrych myśli, Magdalena Witkiewicz

mw

Pracownia dobrych myśli
kategoria: literatura polska
liczba stron: 312
cena: 36,90
wydawnictwo: FILIA
ocena: 7,5/10

„Wszystko przychodzi z czasem. Gdy na to czekasz, czekasz całe życie. A gdy przestajesz czekać, los robi ci niespodziankę i to, na co wcześniej czekałaś, po prostu się dzieje.”

~ Magdalena Witkiewicz, „Pracownia dobrych myśli”, s. 64

PRZYTULNA 26

Listopad sprawia, że truchleję. Krótkie dni odciskają we mnie piętno. Jestem mniej pogodna, bardziej ospała. Nim człowiek tak naprawdę się rozkręci – mija dzień, drugi, trzeci. I tak cała zima przelatuje przez palce. Wtedy człowiek potrzebuje naleweczki „tak dla zdrowotności” i dobrej lektury. I taką lekturę daje nam dzisiaj Magdalena Witkiewicz. Czasami chciałabym się przenieść na ulicę Przytulną 26. By ktoś mógł ze mnie ściągnąć moje problemy, i dać mi rozterki i trwogi bohaterów książki. Niestety nikt z nas nie posiada czarodziejskiej różdżki. Dobrze, że chociaż mamy Magdalenę Witkiewicz, która potrafi człowieka emocjonalnie przytulić.
Akcja książki rozgrywa się w Miasteczku przy wspomnianej już ulicy Przytulnej. To tam dawniej znajdowała się Pracowania krawiecka babci Pelagi. Po likwidacji Pracowni różne firmy próbowały rozkręcić swój biznes w tym romantycznym miejscu. Jednak ani sklep z trumnami, ani sklep z częściami do szambiarek i betoniarek nie podołały temu zadaniu. Może to wina lokalizacji? A może przy ulicy Przytulnej powinien powstać zupełnie inny lokal? Na to wpadł Florian i tak też powstała „Pracownia dobrych myśli”. Pomysł Floriana się sprzedał.  Nagle kamienica, do której wprowadziła się Giga – ożyła. Relacje między sąsiadami uległy ociepleniu. Jakby to wcale nie listopad zagościł do nas, tylko wiosna… Ta długo wyczekiwana wiosna.

15322395_1413567792017127_675713318_o-1

Magdalena Witkiewicz opowiada o relacjach międzyludzkich. O tym, że wcale nie trzeba wiele, by móc się porozumieć. Że każdy ma swój sufit i podłogę, i czasem trzeba przymknąć oko na niektóre sprawy. Albo napić się naleweczki „tak dla zdrowotności” lub wpiąć sobie we włosy anturium – na poprawę humoru. Moje serce zdobyła tym razem pani Wiesia. Ale o niej nie powiem Wam nic, bo musicie koniecznie poznać ją osobiście!
Właśnie ta książka powinna być lekturą na długie, zimne wieczory. Kiedy człowiekowi smutno i źle. I kiedy nawet nie ma się do kogo przytulić. Magdalena Witkiewicz – w swoim stylu – lekko opowiada o małych i dużych problemach. Tworzy takich bohaterów, jakich człowiek potrzebuje na zimę. To właśnie dzięki nim możemy się uśmiechać. Magda to kreatorka uśmiechu i za ten uśmiech dziś jej dziękuję.
Ale przyznam szczerzę, że tęsknię do bohaterów z „Zamka z piasku”. Oni wydawali mi się żywsi. Bardziej ludzcy. Natomiast nie odbierajcie tego jako zarzut do „Pracowni dobrych myśli”, bo odnoszę wrażenie, że ta książka taka miała być. Ja chyba tylko podrasowałabym postać szefowej Gigi. Z doświadczenia wiem, że szefowie są… inni. To wynika z tego, że muszą być wszędzie i wiedzieć wszystko. No i sama Giga – gdzieś jej postać mam jakąś taką rozmazaną. Nie potrafię jej w żaden sposób określić. Ale, ale…
Podsumowując: ta książka jest słodka jak czekolada. A ja lubię zimą pić gorącą, słodką czekoladę.

Książka została przekazana dzięki uprzejmości Magdaleny Witkiewicz oraz Wydawnictwu Filia, za co jeszcze raz dziękuję.

_______________________

blogerkaKatarzyna Starostka
~ eyesOFsoul ©

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 30 listopada 2016 by in Książki.