blog Recenzencki

Bez książek człowiek byłby bezludny…

Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdalena Witkiewicz

 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
PREMIERA 10 maja 2017 r.

Czereśnie zawsze muszą być dwie
kategoria: literatura piękna
liczba stron: 280
cena: 36,90 zł
wydawnictwo: FILIA
ocena:  10/10 

„- Chciałabym tu posadzić jedno drzewko czereśniowe. Wiem, że będzie tu pasowało.
– Czereśnie zawsze muszą być dwie – powiedział. – Inaczej nie będą rodzić owoców.
I wtedy wszystko zrozumiałam. Człowiek nie powinien być sam na tym świecie. Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita.”

~ Magdalena Witkiewicz, „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, s.477

(ROZ)KWITNĄĆ

Zawsze wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia.   Taką, która spada na nas jak grom z jasnego nieba i zmienia całe życie. Wydawało mi się, że każdemu jest pisana ta druga połówka. Że na końcu zawiłej drogi, jesteśmy w stanie odnaleźć bratnie dusze i żyć długo, i szczęśliwie… Jak w bajce. Niestety życie weryfikuje wszystkie plany. Ale czy ktokolwiek sądził, że można zaplanować miłość?
Okazuje się, że niezłym planem miłosnym, w najnowszej książce Magdaleny Witkiewicz, wykazał się jeden z bohaterów – Marek. Już samo imię sprawia, że człowiek czuje do niego niechęć. Marek – „ma temperament fircyka i czaruje kobiety swą osobowością”. Nic dziwnego, że młoda dziewczyna, zakochuje się w nim do szaleństwa i nie dostrzega jego wad. Chyba wszystkie z nas miały okazję spotkać na swojej drodze… takiego Marka. (Boże chroń nas od tego typu ludzi.) Człowieka, który w naszych oczach był kimś najważniejszym. Któremu ufałyśmy bezgranicznie. I który najdotkliwiej nas zranił.

Kobieta – mimo równouprawnienia – to zawsze będzie ta słabsza płeć. Powinniśmy mieć w mężczyźnie oparcie. On ma być murem, który broni nas przed wichurami tego świata. Ale nie jest łatwo, być dla kogoś murem, kiedy facet zamiast myśleć głową, myśli rozporkiem. (Mówiłam już, że imię Marek mnie wkurza?) Dlatego może lepiej się nie zakochiwać?
Na taki pomysł wpadła Zosia. Zagubiona, zraniona Zosia – nawet nie myślała, że spotka na swojej drodze kogoś, kto przywróciłby jej wiarę w ludzi. Kogoś, komu nie będzie się bała zaufać. Kogoś, kto tak jak ona, został przeczołgany przez życie i boi się samotności. Samotność… To straszna trwoga. Osobiście boję się samotności. Mimo że uważam się trochę za takiego mentalnego Włóczykija, który jesienią wyrusza w podróż na południe i wraca(m) do domu na wiosnę. Do swojego azylu.

„Czereśnie zawsze muszą być dwie” – to opowieść właśnie o takim azylu. O miejscu na ziemi, do którego chce się wracać. O miejscu, do którego należy nasze serce. Od zawsze uważałam, że człowiek musi przynależeć do jakiegoś miejsca na mapie. Musi wiedzieć,  że tu jest jego dom. Mówi się, że „Tam dom mój, gdzie serce Twoje.” I oczywiście, że jest to prawda. Bo dom – to nie tylko cztery ściany, to też ludzie, którzy dbają o nas i nas kochają. Warto przynależeć do kogoś i wiedzieć, że gdzieś tam jest ktoś, kto na nas czeka. Kto poda herbatę z cytryną, gdy będzie się miało gorączkę lub poda kakao, gdy będzie się miało zły dzień. Że jest ktoś, z kim będziemy chcieli dzielić radości i smutki. Ktoś, kto nie tylko będzie kochał w nas zalety, ale będzie akceptował i wspierał nas w naszych wadach.

I o tym jest książka Magdaleny Witkiewicz. O miłości, o domu, o macierzyństwie, o ludziach, którzy myślą rozporkiem i jak to określamy u nas w domu „są gościnni w kroku”.  O tym, że kiedyś ludzie mieli ciężej. Że kiedyś, kiedy dawano komuś słowo – to dotrzymywano obietnicy. Że hańbą byłoby być nielojalnym. Autorka z dużą sprawnością lawirowała między „teraz” a „dawniej”. Widać ogromny przeskok od pierwszej powieści Magdy. Cieszę się, że mamy w Polsce Autorów, którzy się rozwijają. Z powieści na powieść widać ogrom pracy, jaką pisarz wkłada w swoje dzieło. Że to nie jest jakaś tam opowiastka, do której Czytelnik w ogóle nie przywiązuje wagi. Ta książka to był taki labirynt dla umysłu. Zagadka z przeszłości, która zastanawiała. Która kazała człowiekowi pomyśleć.  A w dodatku Autorka – jak za sprawą czarodziejskiej różdżki – przenosiła nas Rudy Pabianickiej. I obiecuję, że pojadę kiedyś do Rudy i sprawdzę, jakie to macie te stare domy i czy faktycznie czuć w nich tą duszę, którą wyczułam w książce Magdaleny Witkiewicz.

Powiem Wam jeszcze, że książka jest za krótka. Że czuje się niedosyt. Że Magdalena Witkiewicz niepotrzebnie postawiła kropkę nad i. Że Wydawnictwo Filia powinno od razu powiedzieć Magdzie: „weź napisz od razu trzy tomy po pięćset stron, bo jeden to za mało”. I chyba już tak z tą Magdą mamy, że jest za mało. Że chcielibyśmy więcej. Że jej powieści są jak ten kocyk, który nas otula. Tętnią ciepłem i domem. Gdyby ktoś się mnie kiedyś zapytał, czyje książki przenoszą mnie do tego wspomnianego azylu – to powiedziałabym, że to właśnie są książki Magdy. Ten tom pachnie czereśniami. Na myśl przywołuje lato. Tęsknię już za latem. Jakoś wtedy jest tak lepiej w życiu, gdy wszystko kwitnie. (U Magdy w książce też kwitnie serce!)

Po „Zamku z pisaku” myślałam, że się nie doczekam na książkę, która by mnie znów tak porwała. A jednak doczekałam się na „Czereśnie…” Chyba więc nie muszę tłumaczyć, dlaczego wstawiam ocenę 10/10? (Chociaż powinnam odjąć jeden punkt za to, że książka jest zdecydowanie za krótka i że aż żal się z nią rozstawać!) Polecam!

Książka została przekazana dzięki uprzejmości pani Magdaleny Witkiewicz oraz Wydawnictwa FILIA.
filia

_______________________blogerka

Katarzyna Starostka
~ eyesOFsoul ©

Advertisements

4 comments on “Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdalena Witkiewicz

  1. Gandalf
    27 maja 2017

    Podpisujemy się pod tym, że ta powieść powinna mieć 3 tomy po 500 stron każdy. :) Książki Magdy Witkiewicz pachną domem i przypominają o tym, co najważniejsze, a przy okazji strasznie wciągają i trudno się z nimi rozstawać. Świetna recenzja! :)

    • Recenzencki
      27 maja 2017

      Przy świetnych książkach, recenzje same się piszą. Dziękuję! :)

  2. Ania (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)
    9 maja 2017

    Jeżeli miałam jakiekolwiek wątpliwości, czy sięgnąć po tę książkę, to… już ich nie mam!
    Czereśnie muszą zagościć w moim domu.
    Czy zamieszkają na dłużej w moim czytelniczym sercu? Czas pokaże :-)

    • Recenzencki
      9 maja 2017

      Z pewnością zamieszkają! Czekam w takim razie na Twoją opinię! :) I życzę miłej lektury! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 maja 2017 by in Książki.