Uwierz w Mikołaja, Magdalena Witkiewicz

„Pewne historie zaczynają się od tańca w deszczu, a inne od tego, że przez zupełny przypadek wpada na siebie dwoje nieznajomych osób. I wtedy wiatr wiruje, a zegarki mierzące puls rejestrują przyspieszoną akcję serca.”

~ Magdalena Witkiewicz, „Uwierz w Mikołaja”, s.7

Są książki, które czyta się na jednym wdechu. Które, jeśli się już zacznie czytać, to nie można się od nich oderwać. Takie, które mają w sobie nie tylko historię, ale i pewien ładunek emocjonalny. Potrafią zagrać na najczulszych strunach. Są jak cebula, przy której starasz się nie płakać, ale patrząc w lustro widzisz, że w oczach masz łzy. Taka jest właśnie najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Magdalena Witkiewicz porusza w książce trudną kwestię – przemocy. Według danych statystycznych policji, ogólna liczba ofiar przemocy w rodzinie w Polsce na rok 2016 wyniosła około 91 tysięcy osób, w tym aż 70% to kobiety. Liczba ta z roku na rok się zmniejsza. Ale czy to oznacza faktyczne zmniejszenie się przemocy? Czy może kobiety zaczynają częściej milczeć i głucho przystają na pięść męża? Nasuwa się pytanie: dlaczego? Dlaczego od niego nie odejdziesz? Dlaczego pozwalasz, by cię bił?

Autorka pokazuje obraz kobiety, która tak bardzo zagubiła się w swoich lękach, że aż przestała o siebie walczyć. Przytłoczona przez rodziców i „niemęża” tkwi w chorej sytuacji.

Colleen Hoover w książce „It ends with us” napisała:

„Każda z nas ma granicę swojej wytrzymałości. To ile jesteśmy skłonne znieść, zanim opadniemy z sił. Wychodząc za twojego ojca, doskonale wiedziałam, gdzie leży moja granica . Ale powoli… po każdym incydencie… przesuwałam ją trochę dalej. I jeszcze trochę. Kiedy twój ojciec uderzył mnie po raz pierwszy , natychmiast przeprosił. Przysięgał, że to się nie powtórzy. Za drugim razem było mu jeszcze bardziej przykro. Za trzecim to było coś więcej niż uderzenie. Pobił mnie. I za każdym razem mu wybaczałam. Za czwartym razem tylko mnie spoliczkował. I wtedy poczułam ulgę. Pamiętam jak pomyślałam: przynajmniej tym razem mnie nie pobił. Nie było tak źle. (…)”

W książce „Uwierz w Mikołaja” Magdalena Witkiewicz pokazuje, że kobieta musi w sobie znaleźć siłę, by chcieć żyć lepiej. Że nie ma takiej sytuacji, z której nie da się wyjść. Skoro są zamknięte drzwi, to trzeba spróbować wybić okno. W szczególności, gdy ma się dzieci.
Na nieszczęśliwą mamę z boku patrzy pięcioletnia Zosia. Zosia pragnie, by Święty Mikołaj przyniósł mamie różowe okulary. Takie, w których będzie łatwo dostrzec marzenia. Bo przecież każdy powinien mieć jakieś marzenia…

Zosia też marzy. Chciałaby mieć prawdziwy dom i dużą choinkę, misia oraz babcię, której mogłaby siadać na kolanach. Tę ostatnią postanawia sobie sama znaleźć!

Kolejną bohaterką w książce jest Agnieszka, która nie wyobraża sobie świąt bez babci. Ta jednak w tym roku ma zupełnie inne plany. Aga, kierowana kobiecą intuicją, jedzie sprawdzić, czy z babcią wszystko w porządku. I tam też, w kaszubskiej chacie obok lasu, spotyka Mikołaja. Póki co nieświętego, ale wszystko się w książce może zdarzyć.

Magdalena Witkiewicz w tym roku już w październiku przybyła do mnie z książką świąteczną. Ja od paru lat dopiero uczę się lubić święta. I myślę, że jestem żywym przykładem na to, że książkę Autorki da się lubić nawet wtedy, gdy gdzieś tam w głębi żyje w tobie taki (malucieńki) Ebenezer Scrooge. Zawsze gdy już przychodzi grudzień, mam ochotę spakować się i wyjechać gdzieś do ciepłych krajów. Zupełnie tak jak niektórzy bohaterowie powieści „Uwierz w Mikołaja”.

Nie będę Wam tu przytaczać wszystkich wątków z książki, żebyście też mieli radość z czytania. Ale daje Wam słowo, że nie zabrakło w powieści ani łez wzruszenia, ani szerokiego uśmiechu. Jest to jedna z tych książek, która ma w sobie ducha świąt. Daje takiego pozytywnego kopa.

Możecie być też pewni, że biorąc do ręki książkę Magdy Witkiewicz przeczytacie o bohaterach, którzy są jak żywi. To historie ludzi, którzy mogą mieszkać obok nas. Którzy pod pozornym uśmiechem, skrywają strach, ból, lęk. Autorka uczy nas nie tylko wiary w Mikołaja, ale i wiary w drugiego człowieka. W to, że dobro kryje się w każdym sercu. Czasem tylko trzeba trochę dłużej w środku pogrzebać.

PS Dla tych, którzy nie śledzą mnie na bieżąco na Facebooku dodam, że to właśnie TĘ książkę mój syn postanowił zjeść. Już od najmłodszych lat (a ma dopiero 9 miesięcy) wie, co dobre. Można powiedzieć, że połyka książki w całości!

Uwierz w Mikołaja
kategoria: literatura obyczajowa
liczba stron: 408
cena: 39,90 zł
wydawnictwo: FILIA
ocena:  10/10 

Książka została przekazana dzięki uprzejmości Magdaleny Witkiewicz oraz Wydawnictwa FILIA.
filia


2 myśli w temacie “Uwierz w Mikołaja, Magdalena Witkiewicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s